Lear: W nocy wręczyli wypowiedzenia
Nie cichną kontrowersje wokół zwolnień grupowych, do jakich doszło niedawno w tyskiej fabryce Lear Corporation, zajmującej się m.in. produkcją poszyć i foteli dla przemysłu samochodowego. Wszystko wydarzyło się w zeszłym tygodniu, z czwartku na piątek - przypomina katowicka \"Gazeta Wyborcza\". O drugiej w nocy, cztery godziny przed zakończeniem zmiany, kilkuset pracowników, głównie szwaczki, zwołano do zakładowej stołówki. Tam odebrano im nożyczki i wręczono natychmiastowe wypowiedzenia. Firma zadbała też o transport. Zwolnionych pracowników, pod eskortą ochroniarzy, zaprowadzono do dwóch czekających na parkingu autobusów i błyskawicznie rozwieziono do domów. - Potraktowano nas jak przestępców - skarżą się ludzie, którzy nie mogą pogodzić się z tym, co się stało.
Politycy SLD apelują, by firmie przyjrzała się Państwowa Inspekcja Pracy.
Przedstawiciele Leara nie chcieli rozmawiać z \"GW\" o kulisach zwolnień grupowych. Firma przygotowuje w tej sprawie specjalne oświadczenie. Musi je jednak zaakceptować centrala firmy w USA, więc nie wiadomo, kiedy oświadczenie się ukaże.