KWKPniówek\": Pomarańczowe hełmy dla górników z najkrótszym stażem

Pniowek panorama ARC

fot: ARC

Jeszcze w tym roku na terenie kopalni "Pniówek" pojawi się pierwszy człon instalacji do sprężania i dystrybucji gazu

fot: ARC

W kopalni „Pniówek”, należącej do Jastrzębskiej Spółki Węglowej, od maja br. wszyscy nowoprzyjęci pracownicy noszą pomarańczowe hełmy. To proste rozwiązanie jest bardzo skuteczne i ograniczyło wypadkowość wśród pracowników z najkrótszym stażem pracy – dowiedział się portal nettg.pl z informacji przekazanych przez biuro prasowe JSW.


- Wcześniej dochodziło do dwóch, trzech wypadków w udziałem nowych pracowników - mówi Leszek Hoderny, pełnomocnik dyrektora ds. zintegrowanego systemu zarządzania KWK "Pniówek". - Od momentu wprowadzenie pomarańczowych hełmów nie mieliśmy ani jednego wypadku z udziałem pracowników nowoprzyjętych - dodaje Hoderny.


Pomarańczowe hełmy zobowiązani są nosić pracownicy, którzy zostali zatrudnieni w tym roku. Będą w nich chodzić przez trzy lata.


- Kolor hełmu jest informacją dla załogi, że ma do czynienia z osobą, która nie posiada jeszcze doświadczenia w pracy. To powoduje, że na osobę z pomarańczowym hełmem zwraca się szczególną uwagę - mówi Hoderny.
 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.