KWB „Turów” wznawia wydobycie

Po naprawieniu wyrwy, przez którą do wyrobiska PGE Kopalni Węgla Brunatnego „Turów” wlewała się woda z rzeki Miedzianka, w dniu dzisiejszym rozpoczęto wydobycie węgla – dowiedział się portal nettg.pl z komunikatu ogłoszonego przez PGE.

 

Od godz. 10.00 kopalnia rozpoczęła także przyjmowanie odpadów paleniskowych (popiołu) z elektrowni do wyrobiska kopalni. Był to frugi czynnik, który warunkował włączanie kolejnych bloków do produkcji energii elektrycznej w PGE Elektrownia Turów.

 

Utrudnieniami w przywróceniu pełnej produkcji mogą być jeszcze ograniczone dostawy mediów technologicznych (kamień wapienny, mazut, chemikalia) wynikające z uszkodzenia torów kolejowych i dróg.

 

Sytuacja jest stabilna. Obecnie trwa szacowanie strat oraz prowadzone są prace przygotowawcze i projektowe mające na celu przywrócenie kopalni do stanu przed zdarzeniem losowym oraz do odbudowy zapory w Niedowie – zbiornika technologicznego elektrowni.

 

Kadra i pracownicy KWB „Turów” pracują w ruchu zakładu górniczego zgodnie z przyjętymi normami. Jednym z utrudnień jest dowóz pracowników spoza Bogatyni trasą biegnącą przez Czechy.

 

W chwili obecnej nie ma żadnych zagrożeń powodziowych dla majątku produkcyjnego kopalni i elektrowni.
 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.