KWB „Turów” już jutro może wznowić wydobycie

Kwb turow wikimedia org

fot: wikimedia.org

Odkrywki węgla bruntanego <i>(na zdj. w kopalni &bdquoTurów”)</i> powodują w czasie eksploatacji drastyczne zmiany w środowisku

fot: wikimedia.org

Należąca do Grupy PGE kopalnia węgla brunatnego „Turów” jutro może wznowić wydobycie – poinformowała „Rzeczpospolita”.

 

Prezes kopalni, Stanisław Żuk, w rozmowie z „Rz” powiedział, że węgiel do elektrowni Turów jest cały czas dostarczany. Póki co pochodzi on z placu ale od jutra zakład górniczy powinien już dostarczać surowiec pochodzący z wyrobiska. Zdaniem prezesa kopalnia do pełnej mocy wydobywczej w ciągu kilku najbliższych dniach. Termin ten będzie można jednak dokładnie oszacować jutro lub pojutrze.

 

Kopalnia oraz elektrownia zostały uszkodzone w wyniku sobotniej powodzi. Zakład górniczy ewakuowano. W elektrowni natomiast pracują 2 z 9 zainstalowanych bloków.
Obecnie w obu zakładach trwa szacowanie strat. Prezes Żuk zauważa, że kopalnia w momencie gdy nie wydobywa i nie sprzedaje węgla ponosi straty w wysokości ok. 2 mln zł przychodu.

 

Oba zakłady są ze sobą mocno powiązane bowiem kopalnia jest strategicznym dostawcą węgla dla elektrowni Turów, której moc pokrywa ok. 7 proc. krajowego zapotrzebowania na energię.
 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.