KWB „Sieniawa”: Nowy system zarządzania firmą

Prywatna kopalnia węgla brunatnego „Sieniawa” wprowadza nowy system zarządzania firma – poinformował dziennik „Rzeczpospolita”. Będzie się on opierał o zdalny dostęp do zintegrowanych danych i kontrolę nad procesem „wydobycie -sprzedaż”.


System będzie składał się z oprogramowania BPSC i Impuls 5, które wspomagają zarządzanie przedsiębiorstwem.


Wdrożeniem nowych programów w sieniawskiej kopalni zajmuje się firma Fasin.


- Na rozwiązanie w sferze produkcji składają się z jednej strony zlecenia produkcyjne, z drugiej raportowanie wydobycia w momencie sprzedaży surowca. Integracja tych danych pozwala określić koszt roboczogodziny dla poszczególnych maszyn – wyjaśnia w rozmowie z „Rz”, Tomasz Stawicki, główny informatyk firmy Fasin., odpowiedzialny za wdrożenie systemu w Sieniawie.


Wydobyty surowiec jest transportowany na składowiska, gdzie może już być oferowany potencjalnym nabywcom. Zarządzanie sprzedażą z dala od miejsca wydobycia jest możliwe dzięki wykorzystaniu technologii Citrix. Jej zastosowanie powoduje, że informacje o wielkości produkcji , sprzedaży czy kartach pracy dostępną na bieżąco.

 

Zdalny dostęp do aktualnych danych umożliwia zarządowi z dowolnego miejsca na świecie kontrolować działalność firmy. Był to jeden z głównych powodów wdrożenia nowego systemu w sieniawskiej kopalni.

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.