KWB Konin poda do sądu Grennpeace. Ekolodzy: Zarząd kopalni mija się z prawdą
Przedsiębiorstwo oskarża ich o próbę zatrzymania koparki i doprowadzenie do dwugodzinnego przestoju w produkcji. Spółka chce obciążyć ekologów za straty.
Przedsiębiorstwo w oficjalnym komunikacie zaprzecza także zarzutom aktywistów, jakoby niektórzy z nich zostali pobici przez ochronę. Z kolei rzecznik prasowy Greenpeace Jacek Winiarski mówi, że są na to dowody w postaci filmów i zdjęć.
Winiarski podkreśla także, że ekolodzy wcale nie mieli zamiaru zatrzymywać koparki, ale chcieli jedynie wysypać wapnem duży napis \"stop\". Tłumaczy, że miała to być symboliczna demonstracja nie przeciw górnikom, ale energetycznej polityce państwa. Chodziło im o to, aby przestano tak masowo wydobywać węgiel, którego spalanie zatruwa środowisko i zwrócono się w stronę odnawialnych źródeł energii.
Ekolodzy twerdzą natomiast, że zarząd mija się z prawdą. Jak czytamy w oświadczeniu Greenpeace aktywiści tej organizacji nie próbowali wejść na koparkę ani zablokować żadnej z jej maszyn na terenie odkrywki KWB Konin.
Ekolodzy twierdzą, że po wejściu na teren kopalni próbowali jedynie usypać przed koparką napis STOP, który miał być symbolicznym wyrazem sprzeciwu wobec ekspansji kopalni i energetyki opartej na węglu.
Jednocześnie Greenpeace podkreśla, że wbrew zapewnieniom zarządu kopalni pracownicy jej ochrony dopuścili się brutalnej interwencji wobec aktywistów Greenpeace, szarpiąc ich i kopiąc.