Kurtyka: ilość zanieczyszczeń z samochodów uzasadnia opłatę emisyjną

fot: Kajetan Berezowski

- Powstanie Centrum Doskonałości w dziedzinie metanu z kopalń węgla i fakt, że goście z całego świata zjeżdżają się do Katowic, żeby o tym problemie rozmawiać, jest dla mnie bardzo dobrą wiadomością - zaznaczył Maciej Kurtyka

fot: Kajetan Berezowski

Ilość zanieczyszczeń powietrza emitowanych przez samochody uzasadnia wprowadzenie opłaty emisyjnej od paliw silnikowych - powiedział PAP wiceminister energii Michał Kurtyka. Spółki paliwowe zadeklarowały, że nie przerzucą jej na klientów końcowych.

Wiceminister Kurtyka powiedział PAP, że Komitet Stały Rady Ministrów przyjął już projekt nowelizacji ustawy o biopaliwach, która tworzy Fundusz Niskoemisyjnego Transportu (FNT), ale jednocześnie wprowadza opłatę emisyjną w wysokości 80 zł od 1000 litrów benzyny lub oleju napędowego. Obowiązek zapłaty opłaty emisyjnej ciążyłby na producencie albo importerze paliw silnikowych lub na podmiocie dokonującym nabycia wewnątrzwspólnotowego. 15 proc. wpływów z tej opłaty ma trafić do FNT, 85 proc. - do NFOŚ. Zadaniem FNT będzie finansowanie projektów związanych z rozwojem elektromobilności oraz transportu opartego na paliwach alternatywnych.

- Jeżeli w mieście takim jak Warszawa 60 proc. zanieczyszczeń powietrza pochodzi z samochodów, to najwyższy czas, żeby coś z tym zrobić. Mamy szacunki, mówiące, że koszty wynikające z zanieczyszczenia powietrza w samej Warszawie to 6-18 mld zł rocznie. To są gigantyczne pieniądze. A w skali całego kraju szacunki WHO mówią o 45 tys. zgonów rocznie - z powodu efektów zanieczyszczenia powietrza - podkreślił Kurtyka.

Jak dodał, te 45 tys. zgonów to 15 razy więcej niż ginie w wypadkach samochodowych. - Działania na rzecz podniesienia bezpieczeństwa na drogach traktujemy jako coś naturalnego, coś co wszyscy akceptują. A tymczasem przy liczbie 15 razy większej zastanawiamy się, czy te działania wymierzone w zanieczyszczenia powietrza są w wystarczającym stopniu uzasadnione - powiedział.

- Wydaje się, że w wyniku wieloletnich zaniedbań - bo kwestia smogu nie pojawiła się rok, czy dwa lata temu - doszliśmy do takiego miejsca w którym powinniśmy zacząć działać w sposób bardzo konkretny. I jednym z instrumentów takich działań jest FNT, który skonsumuje część środków z opłaty emisyjnej - podkreślił Michał Kurtyka. Jak dodał, FNT to tylko jeden z instrumentów, bo większość pieniędzy z opłaty emisyjnej trafi do NFOŚ, który dzięki nim podejmie kolejne działania mające na celu zmniejszenie bądź uniknięcie emisji substancji zanieczyszczających powietrze.

Wiceminister podkreślił jednocześnie, że spółki paliwowe - na skutek dwuletnich działań rządu - są w tak dobrej sytuacji finansowej, że deklarują gotowość wzięcia udziału w działaniach na rzecz ograniczenia zanieczyszczenia. - Na przykład nie, mimo opłaty emisyjnej, cen dla klientów detalicznych - wskazał.

Jak w środę poinformował PKN Orlen, analizy dotyczące efektów wprowadzenia opłaty emisyjnej nie wykazują wpływu na finalną cenę dla klienta detalicznego. Spółka podkreśliła, że głównym kreatorem cen paliw są koszty zakupu ropy naftowej, notowania paliw na giełdach kurs dolara, a finalnie warunki na lokalnym rynku oraz otoczenie konkurencyjne.

Opłata emisyjna może mieć realny wpływ na poprawę środowiska naturalnego w Polsce poprzez realizację m.in. projektów ograniczających emisję przez rozwój elektromobilności o użytkowania paliw alternatywnych - podkreślił PKN Orlen w komunikacie.

Z kolei prezes Lotosu Marcin Jastrzębski mówił w środę na konferencji wynikowej, że opłata emisyjna "jest tak marginalna, że mamy odwagę wziąć ją na siebie". Jak dodał samo powstanie FNT będzie dla spółki korzystne. - Zamierzamy czerpać garściami z Funduszu. Zapowiadam delikatny lifting strategii, który pokaże jak bardzo ten Fundusz będzie nam przydatny. Dlatego jesteśmy wielkimi zwolennikami jego powstania - mówił Jastrzębski.

Również PKN Orlen zasygnalizował w komunikacie, że może aplikować o finansowanie z FNT projektów, "mieszczących się w zakresie zdefiniowanym przez fundusz".

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

W Katowice Airport w lipcu ponad milion pasażerów

Ponad 1 mln pasażerów obsłużyło w lipcu 2026 r. katowickie lotnisko. To o ponad 70 tys. osób więcej, niż w lipcu ub. roku oraz pierwsze przekroczenie wartości miliona pasażerów w tym porcie lotniczym w ciągu jednego miesiąca.

Za zakupy zapłacisz więcej

W lipcu br. ceny żywności i innych produktów codziennego użytku w sklepach wzrosły średnio o 1,9 proc. rok do roku - wynika z badania UCE Research i Uniwersytetu WSB Merito. Eksperci zwracają uwagę, że dynamika cen spada, ale jest duże prawdopodobieństwo zmiany tego trendu.

Naprawa szkód górniczych w korycie Imielanki. PGG czyści i udrażnia ciek w Chełmie Śląskim

Na terenie Gminy Chełm Śląski trwają roboty naprawcze w korycie cieku Imielanka, prowadzone przez Polską Grupę Górniczą w ramach usuwania szkód górniczych. Inwestycja, realizowana we współpracy z Wodami Polskimi, ma poprawić drożność cieku i zwiększyć bezpieczeństwo mieszkańców.

Utrata płynności, restrukturyzacja, pożyczka ratunkowa. Jak firmy wychodzą z kryzysu finansowego i co decyduje o tym, czy im się uda?

Firma może być rentowna i jednocześnie stanąć na skraju utraty płynności finansowej. Może mieć portfel kontraktów wartych setki milionów i nie mieć czym zapłacić faktur w tym miesiącu. Może wykazywać zysk w raporcie rocznym i nie mieć środków na obsługę bieżącego zadłużenia. To jeden z najczęstszych mechanizmów kryzysów finansowych w dużych spółkach przemysłowych. W 2026 roku doświadczyły go firmy dobrze znane czytelnikom tego portalu. Zastanawianie się jak do tego doszło to temat na osobną rozmowę. Ważniejsze jest jednak jakie narzędzia finansowe pozwalają firmie z takiego kryzysu wyjść i co decyduje o tym, czy próba się powiedzie?