Kursy: początek tygodnia ze słabszym złotym

fot: Andrzej Bęben/ARC

Sprzeciw wobec przystąpienia Polski do strefy euro przeważa we wszystkich analizowanych grupach społeczno-demograficznych

fot: Andrzej Bęben/ARC

Początek tygodnia przyniósł osłabienie złotego wobec euro i dolara - podobnie spadały kursy także innych walut regionu. Złoty zyskał jednak na wartości wobec franka. Ok. godz. 17.00 euro kosztowało 4,20 zł, dolar 3,83 zł, a frank 3,88 zł.

Analityk Domu Maklerskiego banku Ochrony Środowiska, Konrad Ryczko zauważył, że początek tygodnia przyniósł nieco słabszego złotego m.in. na bazie słabszych nastrojów wokół rynków wschodzących po porannych słabszych danych z Chin.

- Dodatkowo, po piątkowych wskazaniach z amerykańskiego rynku pracy, inwestorzy mają świadomość o możliwości podwyżek stóp przez FED już we wrześniu. Ponadto warto wspomnieć, iż wraz ze zbliżającym się wyborami parlamentarnymi na rynku może być widoczna podwyższona premia (na wycenie złotego) związana z ryzykiem politycznym, co jest zobrazowane m.in. ostatnimi propozycjami w zakresie kredytów we frankach - wyjaśnił analityk.

Zdaniem analityka z Domu Maklerskiego mBanku Kamila Maliszewskiego poniedziałkowa (10 sierpnia) sesja była bardzo słaba dla złotego, doprowadziła notowania EUR/PLN ponownie do okolic 4,20.

- Nastroje w naszym regionie nie były dziś najlepsze, gdyż podobnie jak polska waluta tracił także węgierski forint, turecka lira, czy też rubel. Jest to o tyle dziwne, że po nienajlepszym początku notowań, nastroje na europejskich rynkach akcyjnych uległy zdecydowanej poprawie, indeksy za Oceanem otwierają się na blisko 1 proc. plusach, a inwestorzy w Chinach coraz odważniej rozpoczynają odrabianie strat z ubiegłych tygodni - ocenił.

Według niego jeżeli EUR/PLN pokona okolice 4,20, to dość szybko możemy zobaczyć w tym tygodniu wzrosty do okolic 4,24, czyli lipcowych szczytów, które powinny przynajmniej tymczasowo zatrzymać kupujących.

- Najsłabiej wyglądała dzisiejsza sesja na CHF/PLN, za sprawą nadzwyczajnie słabego w ostatnich tygodniach franka. Można doszukiwać się obecnie wielu powodów spadków CHF/PLN, wydaje się jednak, że zarówno poprawa nastrojów po zażegnaniu greckiego kryzysu, jak długotrwałe perspektywy utrzymywania luźnej polityki monetarnej w Szwajcarii, nie okazały się w tym wypadku decydujące. Coraz bardziej prawdopodobne wydaje się, że korzystając z mniejszej płynności podczas wakacji SNB rozpoczęło interwencje rynkowe na większą niż dotychczas skalę. Można więc liczyć, na to, że jeżeli uda się zatrzymać obecną falę osłabienia złotego wobec euro to kurs CHF/PLN spadnie niebawem do okolic 3.80 - uważa analityk.

Według niego nie należy oczekiwać zejścia USD/PLN poniżej poziomu 3,80 w najbliższych dniach.

- Bardziej prawdopodobny wydaje się atak i próba wybicia powyżej 3,85, szczególnie w drugiej części tygodnia, kiedy poznamy więcej danych z amerykańskiej gospodarki.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zaslepka

PKP Intercity: mogą występować zakłócenia w sprzedaży biletów przez internet

PKP Intercity poinformowało o zakłóceniach w systemie sprzedaży biletów przez internet. Podróżni, którzy przez awarię nie mogli kupić biletów, mogą to zrobić już w pociągu, bez dodatkowej opłaty, lub w kasie na dworcu.

Inżynier pilnie poszukiwany, by skorzystać na boomie w branży półprzewodników

Światowa branża półprzewodników do 2030 r. będzie potrzebować ok. milion dodatkowych specjalistów, w tym ponad 100 tys. inżynierów w Europie - wynika z opublikowanego w piątek raportu ManpowerGroup. Polska powinna mocniej postawić na kształcenie takich pracowników - uważają eksperci firmy.

W kwietniu tempo wzrostu płac było najniższe od września 2023 r.

W kwietniu wynagrodzenia w ujęciu realnym nadal rosły, jednak tempo ich wzrostu było najniższe od września 2023 r. - napisali ekonomiści PKO BP w czwartkowym komentarzu do danych GUS.

Wzrost cen energii i surowców może ograniczyć skalę poprawy w przemyśle

Wyższe ceny energii i surowców, które zostały wywołane przez wojnę w Zatoce Perskiej, uderzą w branże energochłonne, co może ograniczać skalę poprawy w całym przemyśle - napisali ekonomiści banku PKO BP w komentarzu do danych GUS.