Kultura: sentymentalne spotkania w cieniu wież szybowych

dwa lata klubu aktywnego seniora w Świętochłowicach dwa lata klubu aktywnego seniora w Świętochłowicach

+19 Zobacz galerię

dwa lata klubu aktywnego seniora w Świętochłowicach

Galeria
(22 zdjęć)

Grupa licząca ponad sześćdziesiąt osób od dwóch lat regularnie spotyka się w świętochłowickich Wieżach KWK Polska, które miasto odrestaurowało w 2015 roku. We wtorek (14 listopada) wspólnie obchodzić będą Światowy Dzień Seniora. Niedawno świętowali jubileusz działalności Klubu Aktywnego Seniora.

Tu starsi mieszkańcy Świętochłowic śpiewają, uczestniczą w zajęciach florystycznych, nie brakuje też rozmów przy kawie. Bezpłatne spotkania odbywają się w każdy wtorek o godz. 10.00, a prowadzą je członkowie zespołu De Silvers.

Biorą w nich udział osoby związane z nieistniejącą już kopalnią Polska m.in. Maria i Jerzy Chlundowie.

- Kiedyś tutaj pracowałem przy wymiennikowni ciepła. Dziś nie ma tych budynków, ani stylowej bramy, przez którą wchodziłem na teren kopalni. Są za to wspaniale odrestaurowane zabytkowe wieże – mówi pan Jerzy.

- Przychodziłem w to miejsce z ojcem, który tutaj pracował. Cieszę się, że te dwa obiekty, które pozostały po dawnym przemyśle wydobywczym przeszły gruntowny remont – dodaje Stefan Maciążek.

Wieloletnim pracownikiem była też Małgorzata Ręka związana z kopalnią ponad dwadzieścia lat.

- Zatrudniona byłam w laboratorium chemicznym i dobrze ten czas wspominam. Mam sentyment do tego miejsca. Cieszę się, że nadal mogę tu przychodzić – zapewnia.

Przypomnijmy, że dwie wieże należały do kopani Polska. Kopalnię budowano w latach 1870–73. Jej właścicielem był twórca imperium przemysłowego Guido Henckel von Donnersmarck. Ostatnią tonę węgla wydobyto w 1998 roku.

Wieża wyciągowa szybu I – basztowa powstała w 1908 roku, zaś szybu II – kozłowa w latach 1889 do 1891. Oba obiekty zostały wpisane do rejestru zabytków. Stanowią jeden z ostatnich elementów górniczej przeszłości Świętochłowic i już dziś w opinii wielu osób są symbolem miasta. Od 2015 roku odwiedziło je ponad 20 tys. zwiedzających.

Miasto pozyskało dotację unijną na ich rewitalizację. Obiekty przeszły gruntowny remont. U ich podnóża powstał kompleks kulturalno–rekreacyjny z labiryntem łączącym pięć stref tematycznych. Przedstawiają one żywioły i środowiska charakterystyczne dla pracy pod ziemią. Opowiadają o wodzie, ziemi, powietrzu, stali i drewnie. Dzisiaj obiekt znajduje się na Szlaku Zabytków Techniki województwa śląskiego.

W galerii: jubileusz dwóch lat działalności świętochłowickiego Klubu Aktywnego Seniora, wtorek 17 października 2017 r. (zdjęcia Beata Szenowska - Trybuna Górnicza)

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Biowęgiel i wodór z odpadów to przyszłość energetyki

Odpady komunalne, a szczególne ich wysokoenergetyczna frakcja - RDF, uważane są za potencjalny surowiec do procesu zgazowania ukierunkowanego na wytwarzanie gazu o wysokiej zawartości wodoru.

Otwarcie wystawy „Nasza kopalnia” w Będzinie. Historia KWK Grodziec ocalała od zapomnienia

10 października 2026 r. w Będzinie-Grodźcu zostanie otwarta stała wystawa „Nasza kopalnia”, w całości poświęcona historii nieistniejącej już Kopalni Węgla Kamiennego Grodziec. Ekspozycja, przygotowana w Izbie Tradycji Górniczych Stowarzyszenia Gwarków Zagłębia (SGZ), powstała dzięki zaangażowaniu byłych górników i mieszkańców, którzy udostępnili prywatne pamiątki – mundury, fotografie, dokumenty i przedmioty codziennego użytku z czasów, gdy kopalnia tętniła życiem.

Dzieci sadziły krokusy w Parku św. Kingi. Wydarzenie zorganizowała kopalnia

Dzieci z wielickich szkół podstawowych zasadziły krokusy w Parku św. Kingi. Prawie 3 tysiące cebulek zniknęło w ziemi w ekspresowym tempie. Najmłodsi wieliczanie nie tylko doskonale bawili się podczas ogrodniczego zadania, ale też zdobywali praktyczną wiedzę o roślinach. Wydarzenie zorganizowała Kopalnia Soli Wieliczka.

Ajnfarty, familoki i zwykła codzienność. Śląsk bez filtra na zdjęciach Rudzianina

Nie ma tu wygładzonych kadrów z zachodem słońca w tle ani odnowionych elewacji z folderów turystycznych. Rudzianin Łukasz Pendro spaceruje po Śląsku z aparatem i rejestruje to, co większość z nas po prostu mija w drodze do pracy. Bez ulepszania, bez filtrów i bez udawania, że jest inaczej, niż jest.