Kulczyk Investments nie ma już wyłączności na Eneę

We wtorek (16 listopada) wieczorem pojawiły się nieoficjalne informację, że grupa Jana Kulczyka straciła wyłączność negocjacyjną sprawie Enei. Fakt ten szybko potwierdziło ministerstwo skarbu – informuje „Puls Biznesu”.

Termin wyłączności upłynął już wprawdzie blisko dwa tygodnie temu, ale inwestor nie spodziewał się takiego rozstrzygnięcia – pisze pb.pl.

- Dostaliśmy wyłączność, bo złożyliśmy najlepszą ofertę pod względem ceny, inwestycji i wizji rozwoju spółki. W wyznaczonym terminie spełniliśmy wszystkie dodatkowe warunki ministerstwa. Udokumentowaliśmy finansowanie. W naszym mniemaniu przetarg jest rozstrzygnięty. Wygraliśmy go – mówił wczoraj jeszcze przed ogłoszeniem komunikatu MSP Dariusz Mioduski, prezes Kulczyk Investments.

Według agencji Reutersa, która jako pierwsza podała informację o utracie wyłączności, do gry miał wrócić GDF Suez – jedyny konkurent Kulczyka z drugiej „krótkiej listy” potencjalnych nabywców Enei. Z nieoficjalnych informacji „PB” wynika jednak, że – choć do gry rzeczywiście wracają Francuzi – to nie chodzi o GDF, lecz o drugą francuską grupę energetyczną – EDF. Z rywalizacji o Eneę wycofała się też w międzyczasie czeska firma EPH.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.