Kulanie jajec, połykanie bazi, wiązanie dzwonów i wiele innych śląskich zwyczajów wielkanocnych

fot: Kajetan Berezowski

Mniej rozpowszechnionym zwyczajem, praktykowanym kiedyś na Śląsku, jest palenie Judasza lub pochód z Judaszem

fot: Kajetan Berezowski

Wielkanoc na Śląsku wygląda nieco inaczej niż w innych rejonach kraju. Najbardziej znany śląski zwyczaj tych świąt to Hazok, czyli Zajączek, który przychodzi w niedzielny poranek do hajera, a raczej jego dzieci. Prezenty, zwykle słodycze, są poukrywane w mieszkaniu lub w ogrodzie – aby je dostać, trzeba trochę pogłówkować. Ten zwyczaj przyszedł na Śląsk z Niemiec w XIX w. Ale po kolei…

Obchody Wielkiego Tygodnia rozpoczynają się w Niedzielę Palmową, kiedy to święci się palmy wielkanocne – symbol życia, wiosny i wjazdu Chrystusa do Jerozolimy. Śląska tradycja głosi, że połknięcie bazi wpływa pozytywnie na górne drogi oddechowe i żołądek. Z poświęconej palmy robiło się krzyżyki, które w Wielkanoc zatykano na polach, co miało zapewnić urodzaj. Wtykano je też np. w drzwi i kropiono wodą święconą.

Żur i śledź
Wielka Środa to z kolei dzień porządków oraz żegnania się z żurem i śledziem. Dlaczego akurat te potrawy? Żur był głównym daniem w czasie postu, zaś śledź zastępował mięso. Mniej rozpowszechnionym zwyczajem, praktykowanym kiedyś na Śląsku w Wielką Środę (w Beskidzie Śląskim w Wielką Sobotę), jest palenie Judasza lub pochód z Judaszem.

– Ten staropolski zwyczaj opisywany był już przez pisarzy w XVIII w. Niegdyś, ubrany w czerwoną kamizelkę kościelny udawał Judasza, którego wśród hałasu wypędzano z kościoła. W gminie Kuźnia Raciborska palono kukłę przedstawiającą Judasza przed kościołem lub na polu. W Beskidzie Śląskim palenie Judasza związane było z palącym się w Wielką Sobotę stosem przed kościołem. Każdy starał się zabrać do domu chociaż węgielek z ognia, aby okadzić nim konie i zapewnić im zdrowie – czytamy na portalu województwa śląskiego slaskie.travel.pl.

W Wielki Czwartek „zawiązywane”, czyli wyciszane, są dzwony. Zastępują je drewniane klekotki. Na wsiach oraz w niektórych miastach Górnego Śląska chodzono z tzw. klekotkami, klepaczkami – drewnianymi kołatkami na znak żałoby, zdrady Judasza i początku męki Chrystusa. Używa się ich począwszy od połowy mszy czwartkowej aż do południa Wielkiej Soboty.

Hauptman z burdakiem
– Zwyczaj chodzenia z kołatkami powoli wymiera na Śląsku i współcześnie można go jeszcze spotkać w Roszkowie, Pietryszkowie i Borucinie. W Pietraszynie na czele klepoczy (chłopców) idzie hauptman z burdakiem, czyli instrumentem w kształcie skrzynki; zwyczaj ten zwie się tu klapaniem. W Borucinie natomiast – kłapaniem, a uczestnicy zwani kłapaczami chodzą tu z tragaczykiem (instrumentem w kształcie małej taczki) – pisze slaskie.travel.pl.

Z Wielkim Piątkiem wiązały się najliczniejsze przesądy. Na Śląsku Górnym i Cieszyńskim powszechnym zwyczajem było obrzędowe, rodzinne obmywanie się w rzece, strumyku, pobliskim stawie. Miało to zapewnić zdrowie. Dość powszechnym staropolskim zwyczajem, kultywowanym przez Kościół, jest odwiedzanie grobu Chrystusa i czuwanie przy nim.

W Wielką Sobotę święci się ogień, wodę i potrawy świąteczne. Ten zwyczaj upowszechnił się na Śląsku od lat 60/70. XX w. Wśród pokarmów są: chleb, wędlina i jajka. Jajka zarówno do święcenia, jak i te, które wręczano za polanie wodą, były pięknie zdobione.

– Poświęcenie nowego ognia, symbolizujące światło Chrystusa, zostało przejęte przez Kościół z dawnych zwyczajów pogańskich, kiedy to ogień był dla ludzi środkiem odstraszającym złe moce i symbolem oczyszczającym. Dopiero od ok. XII w. powszechnie wprowadzano je w Europie do liturgii wielkosobotniego nabożeństwa. Po poświęceniu ognia kapłan zapala świecę paschalną, a od niej wierni zapalają przyniesione z domów świece. Podczas wielkosobotniego nabożeństwa, po słowach: Gloria „rozwiązują się” też dzwony – informuje slaskie.travel.pl.

Wielkanoc rozpoczyna się wczesnym ranem w niedzielę mszą rezurekcyjną. Po niej siada się do śniadania. Kiedyś przed nim każdy musiał zjeść laskę chrzanu, co zabezpieczało na cały rok od bólu zębów, brzucha, przeziębienia. Śniadanie na Śląsku rozpoczyna się modlitwą, dzieleniem się jajkiem. Po nim szuka się prezentów od Hazoka w mieszkaniu lub ogrodzie. Ten dzień tradycyjnie spędza się we własnym, rodzinnym gronie. Dopiero w drugi dzień świąt chodzi się w odwiedziny lub przyjmuje gości.

Kwestia honoru
Poniedziałek to także śmigus-dyngus, co oznacza jednak nie tylko polewanie wodą. Organizowano także zabawy, w tym kulanie jajec z górki do dołka. Trzeba przypomnieć, że polanie wodą przez mężczyzn dla każdej panny jest kwestią honoru. Ta, która zostanie sucha, nie ma co liczyć na szybki ożenek.

Popularny śląski portal Tuudi.net opisuje także zwyczaj objeżdżania konno pól i gospodarstw, który jest na Górnym Śląsku obecny w kilku miejscach, ale w zależności od miejscowości różni się szczegółami.

– W gliwickiej Ostropie procesja ma miejsce w Poniedziałek Wielkanocny, natomiast w Sternalicach koło Radłowa w Niedzielę Wielkanocną. Na początku każdej procesji jeźdźcy trzymają krzyż oraz figurę Chrystusa. Wspólnym mianownikiem tego zwyczaju jest cel – uproszenie błogosławieństwa dla mieszkańców oraz modlitwa o urodzaj ziemski – czytamy.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

1765888186 g63vfrlwiaahkta

CPK wypłacił zaliczki odszkodowań właścicielom ponad 500 działek przejętych pod inwestycję Port Polska

Do października br. spółka CPK wypłaciła zaliczki na poczet odszkodowań za 547 działek objętych wywłaszczeniem pod budowę lotniska i zachodniego węzła komunikacyjnego w ramach inwestycji Port Polska - poinformowała spółka Centralny Port Komunikacyjny.

Kopalni już nie ma, dokumenty są nadal potrzebne. Gdzie ich szukać?

Do emerytury brakuje zaświadczenia o zarobkach z kilku lat. W domowej teczce jest świadectwo pracy, ale kopalnia od dawna nie fedruje, a w dawnym biurowcu mieści się inna firma. Telefon do kadr nie odpowiada. W takiej sytuacji najważniejsze staje się ustalenie, kto przejął dokumenty. Zamknięcie zakładu nie oznacza przecież, że przestają być potrzebne. Dla byłego pracownika właśnie teraz mogą mieć największe znaczenie.

Ile stali zostało w ściance? Pomiar grubości rurociągów i zbiorników bez wyłączania instalacji

Rurociągi odwadniające, sprężonego powietrza, ciepłownicze i technologiczne, a także zbiorniki, tracą materiał od środka: przez korozję, erozję i ścieranie. Z zewnątrz rura może wyglądać na sprawną aż do dnia, w którym przecieknie. Pomiar grubości ścianki pozwala ocenić jej stan bez cięcia, bez demontażu i najczęściej bez zatrzymywania instalacji.

Politechnika Śląska wśród najlepszych polskich uczelni technicznych

Politechnika Śląska znalazła się w gronie najwyżej sklasyfikowanych polskich uczelni technicznych w najnowszej edycji Times Higher Education World University Rankings 2027. Uczelnia utrzymała pozycję, zajmując jednocześnie 5. miejsce ex aequo wśród polskich szkół wyższych.