Kubiak: Rosji nie chodzi o Osetię, tylko o ropę
Od piątku trwają regularne walki pomiędzy siłami gruzińskimi i rosyjskimi w Osetii Południowej.
Zdaniem eksperta, polityka Gruzji była dla Moskwy trudna do zaakaceptowania. Rosji zależy na przejęciu kontroli nad gruzińską ropą naftową. Jak wyjaśnia Kubiak, przez terytorium Gruzji przebiega rurociąg Baku Ceyhan, który stanowi jedyną alternatywę dla eksportu kaspijskiej ropy systemem niekontrolowanym przez NATO. Kolejną kwestią - wylicza Kubiak - są gruzińskie aspiracje dotyczące członkowstwa w Sojuszu Północnoatlantyckim.
Krzysztof Kubiak podkreślił, że działania Rosji zmierzające do destabilizacji sytuacji wewnętrznej w Gruzji będą prawdopodobnie nieskuteczne. Zaznaczył, że silna opozycja wobec prezydenta Micheila Saakaszwiliego osłabnie w obliczu wojny. Jak podkreślił presja ze strony Moskwy doprowadziła do konsolidacji w gruzińskim parlamencie.
Gdyby ten zły scenariusz interwencji rosyjskiej w Gruzji się sprawdził, Rosja będzie w stanie zająć kluczowe punkty terenowe lub opanować kraj. Według oceny eksperta nie jest to już tak jednoznaczne, biorąc pod uwagę na przykład doświadczenia czeczeńskie. Gruziński parlament zdecydował o wprowadzeniu na 15 dni stanu wojennego w kraju. Posłowie jednogłośnie zaakceptowali wcześniejszy dekret prezydenta Micheila Saakaszwilego.
Wojska Gruzji walczą o odzyskanie zbuntowanych prowincji - Abchazji i Południowej Osetii. Abchaskich i osetyjskich separatystów wspierają wojska rosyjskie, które bombardują pozycje gruzińskie zarówno wojskowe jak i cywilne.
Rosjanie zaatakowali między innymi drugi pod względem wielkości port Gruzji Poti, niszczą też infrastrukturę kraju. Rosyjskie myśliwce usiłowały zniszczyć przebiegający przez teren Gruzji ropociąg Baku-Tbilisi-Ceyhan, jednak chybiły.
Gwałtowne starcia w Osetii Południowej rozpoczęły się wczoraj. Gruzini zdobyli stolicę zbuntowanej prowincji Cchinwali. Wkrótce potem miasto próbowały odbić wojska rosyjskie, które zajęły jego część.