Kuba w ciemnościach. Blackout na całej wyspie
Kuba przeżywa najgłębszy kryzys energetyczny od dekad. W ostatnich dniach wyspa została dotknięta ogólnokrajowym blackoutem. Miliony mieszkańców od kilku dni żyją bez prądu, wody i podstawowych dostaw. Sytuacja jest dramatyczna. Wyspie grozi kryzys humanitarny. Przyczyną jest zapaść przestarzałej sieci energetycznej, brak paliwa i spirala długów, która odcięła Kubę od kluczowych dostawców.
fot: Krystian Krawczyk
Przed energetyką Kuby stoją historyczne wyzwania
fot: Krystian Krawczyk
Kuba przeżywa najgłębszy kryzys energetyczny od dekad. W ostatnich dniach wyspa została dotknięta ogólnokrajowym blackoutem. Miliony mieszkańców od kilku dni żyją bez prądu, wody i podstawowych dostaw. Sytuacja jest dramatyczna. Wyspie grozi kryzys humanitarny. Przyczyną jest zapaść przestarzałej sieci energetycznej, brak paliwa i spirala długów, która odcięła Kubę od kluczowych dostawców.
Sparaliżowany kraj
Awaria nastąpiła po tym, jak z systemu wypadła największa elektrownia w kraju - Antonio Guiteras w Matanzas. To uruchomiło efekt domina i doprowadziło do odcięcia dostaw prądu w całym kraju. Rząd w Hawanie ogłosił "sytuację awaryjną energetyczną" i zarządził zamknięcie szkół, uczelni oraz wszystkich "nieistotnych" miejsc pracy.
Służby przywracają energię etapami, ale przerwy w dostawach trwają po 12-20 godzin na dobę. W Hawanie i Santiago de Cuba doszło do spontanicznych protestów. Ludzie domagają się prądu, jedzenia i leków. Władze wysłały na ulice wojsko. Szpitale pracują na agregatach, ale nawet do nich brakuje paliwa. Lodówki z lekami i szczepionkami się psują. Sieć wodociągowa bez prądu nie działa, więc miliony Kubańczyków nie mają też wody.
Przyczyny zapaści: ropa, elektrownie i pieniądze
- Brak paliwa z Wenezueli i Rosji - Przez lata Kuba dostawała tanią ropę z Wenezueli w zamian za usługi medyczne. Z powodu kryzysu w Caracas dostawy spadły z 100 tys. baryłek dziennie do ok. 50-60 tys. Rosja, która po 2022 r. stała się drugim dostawcą, sama ma problemy z logistyką i priorytetowo traktuje własny rynek. Tankowce przychodzą z opóźnieniem 2-3 tygodni. Bez ropy nie ruszą elektrownie.
- Ruina techniczna elektrowni - Średni wiek bloków energetycznych na Kubie to ponad 30 lat. 8 z 10 elektrowni to jednostki z czasów ZSRR. Często psują się z powodu braku części zamiennych. Embargo USA sprawia, że Kuba nie może kupić nowych turbin i filtrów w dolarach. Ostatnie remonty finansowane przez Chiny idą zbyt wolno. Elektrownia Guiteras, która wywoła blackout, była już 4 raz wyłączana w tym roku.
- Brak dewiz i długi - Kuba nie ma dolarów, żeby płacić za import paliwa na rynku. Dochody z turystyki wciąż nie wróciły do poziomu sprzed pandemii. Rząd ma 30 mld USD długu zagranicznego i nie może brać nowych kredytów. W efekcie dostawcy wymagają płatności z góry. Rząd w ostatnich tygodniach próbował kupować paliwo na spotach, ale po cenach 2x wyższych niż rok temu.
Koszt dla gospodarki
Bank Światowy szacuje, że tylko przerwy w dostawach prądu zmniejszyły wzrost PKB Kuby w 2025 r. o 1,5-2 pkt. proc. Zamknięte fabryki, zepsuta żywność, straty w rolnictwie i turystyce. Do tego inflacja, która według niezależnych ekonomistów przekracza 300 proc. Sytuacja jest dramatyczna.
Rząd próbuje łatać dziurę instalując panele słoneczne i małe generatory z Chin, ale to za mało. Szacuje się, że na modernizację sieci potrzeba 10-14 mld USD, których nie ma. W efekcie rośnie presja migracyjna. Straż Przybrzeżna USA i Meksyku odnotowuje w lipcu 2026 wzrost prób przedostania się Kubańczyków na Florydę o 40 proc. r/r. Uciekają przed biedą, kryzysem.
Rząd w Hawanie liczy na pomoc Wenezueli, Meksyku i Rosji. Te kraje mają jednak własne problemy. Prowadzone są też rozmowy z firmami z Brazylii i Zjednoczonych Emiratów o inwestycjach w OZE. Bez stabilnych dostaw paliwa i miliardowych inwestycji w sieć, Kuba skazana jest na kolejne blackouty.