Kto ucierpi najbardziej? Jest raport o powiatach odchodzących od węgla

Fundacja Instrat przygotowała raport o odejściu od węgla w Polsce i sąsiednich krajach. Czytamy w nim o powiatach, w których transformacja może przebiegać najtrudniej.

fot: UM Pszów

Kopalnia Anna. Powstał raport o pogórniczych powiatach.

fot: UM Pszów

Fundacja Instrat przygotowała raport o odejściu od węgla w Polsce i sąsiednich krajach. Czytamy w nim o powiatach, w których transformacja może przebiegać najtrudniej.

Najnowszy raport Fundacji Instrat mówi o przyszłości regionów związanych z węglem. Opisano w nim konsekwencje, jakie dla lokalnych rynków pracy będzie miało zamknięcie kopalń. Zdaniem autorki publikacji Iwony Bojadżijewej, może to nastąpić nawet wcześniej niż 2049 roku, co zakłada umowa społeczna dla górnictwa węgla kamiennego. Odejście od węgla wpłynie na sytuację 66 powiatów z 11 województw.

- Są to powiaty posiadające na swoim obszarze kopalnie (w tym zamknięte), elektrownie lub powiaty z nimi sąsiadujące, w których np. zamieszkują osoby związane z branżą węglową – czytamy w raporcie.

Według autorki trudno porównywać do siebie poszczególne powiaty również dlatego, że każdy wymaga innego rodzaju wsparcia w transformacji. Dlatego w raporcie podzielono je na te, które przejdą przez ten proces gładko oraz te, które mogą napotkać problemy.

Kto będzie miał problem?

Powiaty węglowe zaliczono w raporcie do 5 klastrów. Pierwszy to przeciętne powiaty węglowe i powęglowe”, wśród których wymienione są m. in. Chorzów, Mysłowice, Piekary Śląskie, Ruda Śląska, Siemianowice Śląskie, Sosnowiec, Świętochłowice czy Zabrze. 

- Przeciętne wskaźniki społeczno-gospodarcze oraz utrzymująca się obecność przemysłu węglowego sugerują, że bez finansowania zewnętrznego proces wycofywania się z tego sektora może okazać się trudny. Klaster ten ma niewielką zdolność do amortyzowania potencjalnych wstrząsów, ponieważ już teraz osiąga wyniki na poziomie średniej lub poniżej niej w porównaniu z innymi powiatami węglowymi – czytamy w opracowaniu.

Drugi klaster zatytułowano jako „węglowy rdzeń”, mocno uzależniony od kopalń, których zamknięcie uderzy w finanse lokalnych społeczności i rynek pracy, czego przykładem ma być m. in. Jastrzębie-Zdrój. 

- Mimo pozornie korzystnych warunków na rynku pracy, takich jak wysokie wynagrodzenia i niskie bezrobocie, powiaty te doświadczają ujemnego salda migracji. Jastrzębie wykazuje jeden z najwyższych odpływów netto spośród wszystkich powiatów, co odzwierciedla ograniczone alternatywne możliwości zatrudnienia i niską odporność na wstrząsy ekonomiczne – pisze Iwona Bojadżijewa. 

W podziale na klastry wymienione są także „górnicze i wiejskie obwarzanki”, które znajdują się w Lubelskim Zagłębiu Węglowym, Bełchatowskim i Konińskim Zagłębiu Węgla Brunatnego oraz w powiecie ostrołęckim. W raporcie mowa też o „powiatach węglowych z potencjałem” (m. in. Jaworzno, Rybnik czy Żory), które powinny dość łatwo zaadaptować się do braku górnictwa. Ostatnią kategorią są „duże miasta z powiązaniami górniczymi” (m. in. Dąbrowa Górnicza, Gliwice, Katowice czy Tychy), które posiadają silne rynki pracy o dużej odporności na skutki transformacji.

Ruda Śląska. Pomoże Wielki Piec?

O odniesienie się do raportu poprosiliśmy urzędników z miast wymienionych w pierwszym i drugim klastrze. To właśnie tam problemy z transformacją mogą być największe. Zapytaliśmy o to, co już w zrobiono, by dostosować lokalny rynek pracy do sytuacji, gdy nie będzie już górnictwa i jakie działania będą podejmowane w przyszłości. 

Ruda Śląska, gdzie w tym roku zakończyła działalność kopalnia Bielszowice, została opisana jako jedno z miast podatnych na wstrząsy związane z transformacją. W przesłanej do nas odpowiedzi wiceprezydent miasta Jacek Morek podkreślił, że ważne jest stworzenie takich warunków, aby osoby odchodzące z przemysłu mogły znaleźć zatrudnienie w nowych sektorach gospodarki. 

- Jednym z przedsięwzięć w tym obszarze jest rewitalizacja Wielkiego Pieca Huty Pokój. Chcemy, aby był on nie tylko symbolem przemysłowej historii miasta, ale przede wszystkim centrum nowoczesnej transformacji. Powstanie tam przestrzeń integrująca samorząd, biznes i środowisko naukowe, a także nowoczesna infrastruktura szkoleniowa. To właśnie tam osoby odchodzące z przemysłu będą mogły zdobywać nowe kwalifikacje i kompetencje odpowiadające potrzebom współczesnego rynku pracy – napisał Jacek Morek.

Wiceprezydent Rudy Śląskiej dodaje, że miasto przygotowuje się na życie po węglu i rozwija infrastrukturę, która pozwoli przyciągnąć firmy oferujące miejsca pracy. Miasto prowadzi budowę trasy N-S, która dobrze skomunikuje je z innymi częściami Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. Pod kątem inwestycji przygotowuje też teren po KWK Bielszowice. 

- Wspólnie z przedstawicielami kopalni oraz Wód Polskich pracujemy nad koncepcją zagospodarowania tych terenów, aby w przyszłości mogły pełnić funkcje przemysłowo-usługowe i stać się jednym z obszarów rozwojowych miasta – dodaje wiceprezydent Rudy Śląskiej.

Jastrzębie Zdrój. Jak uniknąć wstrząsu?

Według raportu Fundacji Instrat, Jastrzębie-Zdrój może stanąć przed bardzo dużym wyzwaniem związanym z transformacją. Ma na to wpływ uzależnienie od sektora górniczego, które wciąż jest bardzo wysokie. Rzecznik prasowy Urzędu Miasta Jacek Stefaniak mówi, że już teraz prowadzone są działania wspólnie z Powiatowym Urzędem Pracy. 

- Osoby, które rejestrują się w urzędzie pracy, mogą korzystać z pełnego katalogu instrumentów rynku pracy przewidzianych w ustawie o rynku pracy i służbach zatrudnienia. Obejmują one m. in. pośrednictwo pracy, poradnictwo zawodowe, wsparcie w przekwalifikowaniu, szkolenia, zatrudnienie subsydiowane oraz pomoc w rozpoczęciu działalności gospodarczej – wylicza Stefaniak. 

Jastrzębie-Zdrój zamierza też przystąpić do projektu ogłoszonego przez Wojewódzki Urząd Pracy, który będzie wspierał nie tylko byłych górników, ale też członków ich rodzin. Podobnie jak Ruda Śląska, miasto chce przygotować tereny inwestycyjne.

- W obowiązującym miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego przeznaczyliśmy blisko 150 hektarów terenów pod działalność produkcyjną i usługową. Największy z nich, liczący około 55 hektarów w rejonie Boryni i Skrzeczkowic, jest obecnie przygotowywany do zagospodarowania. Równolegle zacieśniamy współpracę z Katowicką Specjalną Strefą Ekonomiczną, aby w pełni wykorzystać potencjał inwestycyjny naszych terenów i skuteczniej pozyskiwać przedsiębiorców. Miasto dysponuje również 18-hektarowym terenem przy Drodze Głównej Południowej oraz 3,4-hektarową działką przy granicy z Żorami. Planowane jest ogłoszenie przetargu, a już dziś obserwujemy zainteresowanie ze strony potencjalnych inwestorów – przekonuje rzecznik Urzędu Miasta. 

Także Jastrzębie-Zdrój liczy na to, że poprzemysłowe tereny posłużą również temu, co przyjdzie po górnictwie. Prawie 60 hektarów po kopalni Jas-Mos ma w przyszłości stać się strefą aktywności gospodarczej oferującą nowe miejsca pracy. Ich brak, podobnie jak niezbyt atrakcyjne zarobki, może stać się dla mieszkańców powodem wyjazdu. A tego, w dobie kryzysu demograficznego, chciałyby uniknąć wszystkie miasta wymienione w raporcie. 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Ten zakład remontowy górniczej spółki to zaplecze techniczne dla kopalń

Osiem hal produkcyjnych, rozbudowany park maszynowy, specjalistyczne laboratoria i ponad 540 pracowników tworzy Zakład Remontowo-Produkcyjny Polskiej Grupy Górniczej. Zakład odpowiada za remonty, modernizację i produkcję urządzeń wykorzystywanych w kopalniach spółki. W najbliższych latach ZRP nadal ma zabezpieczać potrzeby kopalń PGG.

Rekultywacja hałdy musi zaczekać. Z jakiego powodu?

Jeszcze wczoraj informowaliśmy, że Spółka Restrukturyzacji Kopalń wybrała wykonawcę prac rekultywacyjnych zapożarowanego zwałowiska Wrzosy I w Pszowie. Kolejnym krokiem miało być zawarcie umowy z wykonawcą prac. Tymczasem dzisiaj okazało się, że wydłuży się termin rozpoczęcia rekultywacji hałdy. Wybór przez SRK wykonawcy prac zaskarżył jeden z uczestników postępowania - firma „Barosz-Gwimet” Sp. z o.o. z siedzibą w Marklowicach. Teraz sprawą zajmie się Krajowa Izba Odwoławcza.

Kolejna śmiertelna ofiara w polskim górnictwie

W górnictwie węgla kamiennego śmierć poniosło przy pracy czterech górników i wydarzyły się 624 wypadki. W firmach usługowych miał miejsce jeden wypadek ciężki i 106 ogółem.

Molestowanie seksualne w kopalni? Przyjrzeliśmy się górniczej obyczajowości

W ciągu minionych kilku lat w naszych kopalniach odnotowano tylko jeden przypadek molestowania. Jednak zdaniem ekspertów zdarzają się one częściej niż sądzimy. Nie ma się jednak czemu dziwić, skoro za przejaw molestowania w pracy niektórzy uważają eksponowanie na ścianach biur kalendarzy z wizerunkami roznegliżowanych pań prezentujących swe wdzięki.