Książki na wakacje: „Kamienne miasto” i „Pogoda pod psem”, czyli włoskie przygody w pigułce

fot: Monika Krężel

fot: Monika Krężel

Jeśli ktoś wybiera się na wakacje do Włoch, zabranie książek o przygodach włoskiej prokuratorki będzie strzałem w dziesiątkę. Na księgarskim rynku są już dwa kryminały z cyklu „Śledztwa Immy Tataranni”. Chodzi o „Kamienne miasto” oraz „Pogodę pod psem”. To świetnie napisane książki, w których widać włoski temperament, miłość do kuchni i zabytków, stawianie rodziny ponad wszystko. A gdy do tego dodamy kryminalny wątek, czytanie będzie wielką przyjemnością.

Mariolina Venezia, autorka kryminałów z cyklu „Śledztwa Immy Tataranni”, na miejsce akcji wybrała południowe Włochy, sam kraniec półwyspu, rzadko odwiedzaną przez turystów prowincję Bazylikata. To tam, w mieście Matera, gwiazdą wymiaru sprawiedliwości jest zastępca prokuratora Imma Tataranni.

Zawsze chciała być policjantką, ale przy naborze dyskwalifikował ją jej niski wzrost. Imma nadrabia jednak inteligencją, świetną pamięcią, sprytnym łączeniem faktów, zamiłowaniem do spraw ukrytych w archiwach, dziwaczną fryzurą (coś jak lwia grzywa rażona prądem) i takimiż strojami (których nie może zdzierżyć jej teściowa, ale przecież co tam teściowa...).

Pani prokurator ma męża i nastoletnią córkę. Po obiedzie u teściów ucina sobie drzemki, a do współpracowników dzwoni grubo po 23, no bo przecież na pewno jeszcze nie śpią. Gdy jednak dostaje sprawę w swoje ręce, tak długo analizuje fakty, przesłuchuje świadków, wiele razy wraca na miejsca zbrodni, aż wyciśnie ze wszystkich i z wszystkiego tyle, ile potrzeba, by zamknąć śledztwo.

W książce „Kamienne miasto” Imma skupia się na sprawie morderstwa 20-letniego chłopaka. Znaleziono go na polu, nieopodal drogi do domu. Młody człowiek został pchnięty nożem, przesłuchania jego dziewczyny, rodziny i przyjaciół początkowo nie przynoszą skutku. Jednak prokuratorka drąży i analizuje nie tylko zachowania znajomych, ale i rolników czy miłośników zabytków. Udaje jej się odkryć, co ukrywają mieszkańcy i jakie były powiązania ich działań ze śmiercią chłopaka.

W drugim tomie serii „Pogoda pod psem” bohaterka zajmuje się z kolei zniknięciem młodej dziewczyny, powiązanej z wpływowym politykiem. Pech chciał, że dziewczyna zgłasza się do Immy, by zdradzić jej pewne sekrety w trakcie kampanii do regionalnego parlamentu, ale prokuratorka nie traktuje tych opowieści priorytetowo. Dopiero później ze zdwojoną siłą, prowadząc śledztwo także w Rzymie, stara się nadrobić początkowe zaniechania.

W tych książkach nie brak humoru, niecenzuralnych słów, a przede wszystkim mnóstwa bohaterów i wielu wątków, czasami mocno odbiegających od głównych śledztw. Autorka potrafi być konkretna, choć z drugiej strony jest tam sporo przenośni i porównań, które mogą zachwycić, a przede wszystkim świadczą o niepowtarzalnym stylu. Polecam!

Mariolina Venezia, „Kamienne miasto”, Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2024, stron 213, przekład: Krzysztof Żaboklicki
Mariolina Venezia, „Pogoda pod psem”, Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2025, stron 237, przekład: Maciej A. Brzozowski

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Pozwał Netflix za serial Ołowiane dzieci. Broni pamięci babci

Prof. Stanisław Torbus, wnuk prof. Bożeny Hager-Małeckiej, znanej śląskiej lekarki, pozwał platformę Netflix. Zarzuca twórcom serialu „Ołowiane dzieci”, że zniekształcili historię jego babci, która zmarła w 2016 roku.

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów. 

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej

Jesień w Tatrach. Czas na spokojniejszy wypoczynek w Bukowinie Tatrzańskiej

Jesień w Tatrach ma swój wyjątkowy rytm. Wakacyjny gwar powoli cichnie, na szlakach robi się spokojniej, a górskie krajobrazy nabierają złotych, rudych i czerwonych barw. Przy dobrej pogodzie widoki potrafią zachwycić jeszcze bardziej niż latem, a chłodniejsze powietrze sprzyja spacerom i dłuższym wędrówkom.