Książka na weekend: „Furia”. Kto był zabójcą na greckiej wyspie?

fot: Monika Krężel

fot: Monika Krężel

Tę książkę można przeczytać w jeden weekend. Akcja dzieje się na jednej z prywatnych, greckich wysp i niczym w kryminałach Agathy Christie, czytelnik musi wytypować zabójcę spośród garstki osób - zgromadzonych oczywiście w kameralnej przestrzeni. „Furia”, której autorem jest Alex Michaelides, pokazuje, że nigdy nic nie jest takie, jakie się wydaje.

Lana Farrar była kiedyś bardzo znaną gwiazdą filmową. Gdy kończy karierę, razem z synem przeprowadza się ze słonecznej Kalifornii do deszczowego Londynu, zaczyna nowe życie u boku drugiego męża. Kobieta jest też właścicielką małej greckiej wyspy położonej na Morzu Egejskim. To tam zaprasza rodzinę i przyjaciół, by weekend spędzili z dala od Londynu. Na wyspie, oprócz gospodarza domostwa Lany, nikt nie mieszka. W sumie przebywa tam siedem osób. Dwie doby od przyjazdu, jedna z nich będzie martwa.

Kto zabił? I dlaczego? O tym, co się wydarzyło nie tylko na wyspie, ale i w Londynie opowiada narrator, który jest też przyjacielem aktorki. Narrator komentuje wydarzenia, także te z przeszłości, zwraca się bezpośrednio do czytelnika. Krok po kroku odkrywa powody, skrywane tajemnice, powiązania między przyjaciółmi i cechy charakteru bohaterów - tak że wszystko zmierza do tragicznego końca i pokazuje, że w tej historii niczego nie można uznać za pewnik. Niby cała książka jest opowieścią o zabójstwie, ale akcja skupia się też na miłości, namiętności, sztuce.

Nie da się ukryć, że Alex Michaelides jest miłośnikiem mistrzyni kryminału Agathy Christie i jej wyrafinowanych opowieści. Ceni jej inteligencję, książki, których fabuły oparte były na intelekcie, analizie psychologicznej, gdzie nie było akcji pełnych fajerwerków, ani spektakularnych pościgów. Cechy charakterystyczne kryminałów Agathy Christie znajdziemy też w „Furii”, choć trzeba przyznać, że w świetnej intrydze i zwięzłości fabuły trudno komukolwiek dogonić mistrzynię.

Alex Michaelides, „Furia”, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2024, stron 332, przekład: Agnieszka Patrycja Wyszogrodzka-Gaik

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

TOP 6 nieoczywistych propozycji na Industriadę 2026. Poleca dr Adam Hajduga

Przed nami kolejna Industriada, czyli święto Szlaku Zabytków Techniki Województwa Śląskiego. Odbędzie się w dniach 13 i 14 czerwca 2026 roku, a tegorocznym motywem przewodnim są „Twarze przemysłu”. Industriada zagości w 50 obiektach i nie sposób odwiedzić jej wszystkie. Wspólnie z dr. Adamem Hajdugą - współtwórcą festiwalu, wiceprezydentem Europejskiego Szlaku Dziedzictwa Przemysłowego i dyrektorem instytucji kultury „Szyb Staszic” w Tarnowskich Górach – przygotowaliśmy TOP 6 nieoczywistych propozycji na Industriadę 2026.

Zwycięstwo w finale Rolanda Garrosa nie dla Mai, ale ona i tak wygrała!

Nie udało się Mai Chwalińskiej, tenisistce z Dąbrowy Górniczej, zawodniczce klubu BKT Advantage Bielsko-Biała, wygrać prestiżowego turnieju Rolanda Garossa w Paryżu. W finale, trwającym niespełna dwie godziny, pokonała ją Rosjanka Mirra Andriejewa. Maja rozegrała w Paryżu 10 spotkań, wygrała dziewięć. To niesamowity sukces dla kwalifikantki.

I mamy Maję w finale turnieju Roland Garros!

Maja Chwalińska, tenisistka z Dąbrowy Górniczej, zawodniczka klubu BKT Advantage Bielsko-Biała, wystąpi w finale jednego z najważniejszych turniejów tenisowych. W półfinale Roland Garros pokonała rosyjską zawodniczkę Dianę Sznajder. A w finale czeka na nią również Rosjanka - Mirra Andriejewa. Maja powiedziała, że w sobotę, podczas finału, też da z siebie wszystko.

Kopalnie na zdjęciach na... lotnisku w Pyrzowicach. Polecamy świetną wystawę!

Do końca sierpnia na lotnisku KTW Pyrzowice można oglądać wystawę fotografii „Między mrokiem a światłem” autorstwa Adama Rosteckiego z Mobilnego Centrum Digitalizacji Instytutu Korfantego w Katowicach. Autor fotografuje kopalnie, opustoszałe hale, zapomniane zakłady, jego zdjęcia robią wrażenie.