fot: ARC
fot: ARC
Czy pamięta Pan, co zdarzyło się na Śląsku 20 lat temu?
- Jak mogę nie pamiętać… Mija 20 lat odkąd Ruch Chorzów, jako ostatni śląski zespół, zdobył mistrzostwo Polski. Mieliśmy super drużynę, która w pierwszym sezonie po awansie do ekstraklasy zdobyła mistrzostwo Polski. Zrobiliśmy to prosto z marszu, zaś naszym największym atutem była atmosfera w szatni. Obowiązywało wówczas hasło muszkieterów – jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Po pierwszym, historycznym spadku do drugiej ligi, najlepsi gracze zostali w klubie. No i niespodziewanie dla wszystkich, nie tylko szybciutko wróciliśmy do pierwszej ligi, ale od razu ją wygraliśmy.
W sezonie 1988/1989 karty miała rozdawać „górnicza koalicja”, czyli GKS Katowice i Górnik Zabrze. Ale gdzie dwóch się biło, tam... Ruch skorzystał.
- Prawie nikt nie stawiał na Ruch, wszyscy mówili o Gieksie i Górniku. A my robiliśmy swoje. Moim zdaniem rozstrzygający był mecz w Zabrzu, który wygraliśmy 2:1. Ja strzeliłem gola z rzutu karnego, ponadto do siatki trafił młodziutki wówczas Darek Gęsior. Po tym meczu byliśmy już przekonani, że to my wygramy ligę. I tak też się stało, co było wielką niespodzianką dla kibiców. Mistrzostwo Polski to zresztą największy sukces w polskim okresie mojej kariery.
Kiedy kolejny klub ze Śląska wywalczy mistrzostwo Polski?
- Trudno powiedzieć, kiedy to się stanie i czy w ogóle śląski klub wygra ligę. Ja bym się bardzo cieszył, gdyby doszło do powtórki i to w jak najszybszym czasie. Ale patrząc na to, co się dzieje w śląskiej piłce, nie jestem optymistą. Za moich czasów na Śląsku było więcej kasy, więcej firm i zakładów pracy, które angażowały się w sport wyczynowy. Teraz w tym regionie brakuje dużych sponsorów. Natomiast Legia, Wisła czy też Lech Poznań nie mogą narzekać na pieniądze. Pozostaje czekać, aż na Śląsku pojawi się bogaty sponsor.
No i taki się pojawił. Firma Allianz zainwestowała w Zabrzu bardzo duże środki, jednak Górnik, niespodziewanie dla wszystkich, spadł z ekstraklasy. Jak widać, nie wszystko zależy od hojności sponsora.
- Górnik miał bardzo trudną sytuację po rundzie jesiennej i wiosną nie zdołał odrobić strat. A szkoda, bo tak jak i Ruch, to bardzo zasłużony klub dla śląskiej i polskiej piłki. Ale czytałem, że firma Allianz nadal będzie wspierała klub i to dobrze wróży Górnikowi. Nie wiem, czy Górnik powtórzy nasz wyczyn sprzed 20 lat, ale w piłce wszystko jest możliwe.
Co aktualnie porabia „bohater obojga narodów”, jak pisała o Panu grecka prasa?
- Teraz jestem trenerem w szkółkach młodzieżowych w Atenach i pracuję dodatkowo w grupie skautów Panathinaikosu. Jeżdżę po Europie i szukam piłkarzy dla mojego klubu. Panathinaikos buduje naprawdę silny zespół, zaś ja mam mu pomóc w wyszukiwaniu zdolnych zawodników.
Bardzo często gości Pan na Śląsku i rozmawia z działaczami Ruchu. Pojawiły się nawet opinie, że Krzysztof Warzycha ma podjąć stałą współpracę z chorzowskim klubem...
- Rozmawiałem z działaczami Ruchu, między innymi z Januszem Patermanem, który ma pełnić ważną rolę w klubie. Oni chcą, bym pomógł Ruchowi i ja tej pomocy nie odmówię. Ale zawodowo jestem związany z Grecją, więc nie mogę dłużej przebywać w Polsce. W tej sytuacji moja pomoc to byłoby głównie doradztwo, ewentualnie kwestie transferowe. Jestem gotów pomóc w sprowadzaniu zawodników z Grecji. Ale trzeba usiąść do stołu i rozmawiać o konkretach.