Krzysztof Warzycha: Wszystko jest możliwe

Warzycha krzysztof ARC

fot: ARC

fot: ARC

Rozmowa z Krzysztofem Warzychą, znakomitym przed laty napastnikiem Ruchu Chorzów i Panathinaikosu Ateny.

Czy pamięta Pan, co zdarzyło się na Śląsku 20 lat temu?

- Jak mogę nie pamiętać… Mija 20 lat odkąd Ruch Chorzów, jako ostatni śląski zespół, zdobył mistrzostwo Polski. Mieliśmy super drużynę, która w pierwszym sezonie po awansie do ekstraklasy zdobyła mistrzostwo Polski. Zrobiliśmy to prosto z marszu, zaś naszym największym atutem była atmosfera w szatni. Obowiązywało wówczas hasło muszkieterów – jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Po pierwszym, historycznym spadku do drugiej ligi, najlepsi gracze zostali w klubie. No i niespodziewanie dla wszystkich, nie tylko szybciutko wróciliśmy do pierwszej ligi, ale od razu ją wygraliśmy.

W sezonie 1988/1989 karty miała rozdawać „górnicza koalicja”, czyli GKS Katowice i Górnik Zabrze. Ale gdzie dwóch się biło, tam... Ruch skorzystał.

- Prawie nikt nie stawiał na Ruch, wszyscy mówili o Gieksie i Górniku. A my robiliśmy swoje. Moim zdaniem rozstrzygający był mecz w Zabrzu, który wygraliśmy 2:1. Ja strzeliłem gola z rzutu karnego, ponadto do siatki trafił młodziutki wówczas Darek Gęsior. Po tym meczu byliśmy już przekonani, że to my wygramy ligę. I tak też się stało, co było wielką niespodzianką dla kibiców. Mistrzostwo Polski to zresztą największy sukces w polskim okresie mojej kariery.

Kiedy kolejny klub ze Śląska wywalczy mistrzostwo Polski?

- Trudno powiedzieć, kiedy to się stanie i czy w ogóle śląski klub wygra ligę. Ja bym się bardzo cieszył, gdyby doszło do powtórki i to w jak najszybszym czasie. Ale patrząc na to, co się dzieje w śląskiej piłce, nie jestem optymistą. Za moich czasów na Śląsku było więcej kasy, więcej firm i zakładów pracy, które angażowały się w sport wyczynowy. Teraz w tym regionie brakuje dużych sponsorów. Natomiast Legia, Wisła czy też Lech Poznań nie mogą narzekać na pieniądze. Pozostaje czekać, aż na Śląsku pojawi się bogaty sponsor.

No i taki się pojawił. Firma Allianz zainwestowała w Zabrzu bardzo duże środki, jednak Górnik, niespodziewanie dla wszystkich, spadł z ekstraklasy. Jak widać, nie wszystko zależy od hojności sponsora.

- Górnik miał bardzo trudną sytuację po rundzie jesiennej i wiosną nie zdołał odrobić strat. A szkoda, bo tak jak i Ruch, to bardzo zasłużony klub dla śląskiej i polskiej piłki. Ale czytałem, że firma Allianz nadal będzie wspierała klub i to dobrze wróży Górnikowi. Nie wiem, czy Górnik powtórzy nasz wyczyn sprzed 20 lat, ale w piłce wszystko jest możliwe.

Co aktualnie porabia „bohater obojga narodów”, jak pisała o Panu grecka prasa?

- Teraz jestem trenerem w szkółkach młodzieżowych w Atenach i pracuję dodatkowo w grupie skautów Panathinaikosu. Jeżdżę po Europie i szukam piłkarzy dla mojego klubu. Panathinaikos buduje naprawdę silny zespół, zaś ja mam mu pomóc w wyszukiwaniu zdolnych zawodników.

Bardzo często gości Pan na Śląsku i rozmawia z działaczami Ruchu. Pojawiły się nawet opinie, że Krzysztof Warzycha ma podjąć stałą współpracę z chorzowskim klubem...

-
Rozmawiałem z działaczami Ruchu, między innymi z Januszem Patermanem, który ma pełnić ważną rolę w klubie. Oni chcą, bym pomógł Ruchowi i ja tej pomocy nie odmówię. Ale zawodowo jestem związany z Grecją, więc nie mogę dłużej przebywać w Polsce. W tej sytuacji moja pomoc to byłoby głównie doradztwo, ewentualnie kwestie transferowe. Jestem gotów pomóc w sprowadzaniu zawodników z Grecji. Ale trzeba usiąść do stołu i rozmawiać o konkretach.

Krzysztof Warzycha, ur. 17 listopada 1964 r. w Katowicach. W barwach Ruchu Chorzów rozegrał 167 spotkań w ekstraklasie, strzelając 66 bramek. Przez 14 lat występów w Panathinaikosie Ateny zaliczył 390 gier, 273 gole, 5 tytułów mistrzowskich. W reprezentacji Polski rozegrał 50 spotkań i strzelił 9 bramek.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.

„Łącznik – pieśń o Gerardzie Cieśliku”. Na Stadionie Śląskim powstanie wielkie widowisko o legendarnym meczu z 1957 roku

Plenerowy spektakl teatralny „Łącznik – pieśń o Gerardzie Cieśliku” odbędzie się 20 września 2026 r. o godz. 20.00 na Superauto.pl Stadionie Śląskim w Chorzowie. To wydarzenie łączy sport, teatr, muzykę, film i nowoczesne efekty multimedialne, tworząc poruszającą opowieść o pasji, odwadze i sile sportowych marzeń – osnutą wokół legendarnego meczu Polska–ZSRR z października 1957 roku.

To porozumienie jest symbolem górniczej walki

Porozumienie Jastrzębskie 3 września 1980 roku było trzecim, po gdańskim i szczecińskim, dokumentem podpisanym latem 1980 roku między władzą a robotnikami. Strajki na Śląsku, których efektem były ustalenia zawarte w Jastrzębiu, wpłynęły na tempo i skuteczność negocjacji prowadzonych w Gdańsku i Szczecinie. Dzisiaj uczczono tę niezwykle ważną dla kraju rocznicę.

Pamiętają o pacyfikacji kopalni Wujek. Wyrosną kolejne drzewa pamięci

Po wakacyjnej przerwie, Śląskie Centrum Wolności i Solidarności kontynuuje akcję sadzenia w szkołach drzew pamięci im. Dziewięciu Górników z Wujka.