Kreatywna statystka, czyli...

fot: Andrzej Bęben/ARC

Okazuje się, że samochód zdany na złomowisko w statystycznej rzeczywistości nadal... jest używany

fot: Andrzej Bęben/ARC

Po polskich drogach może jeździć nawet o ponad 4 miliony samochodów mniej niż wynika z oficjalnych danych. Statystyki są błędne, bo uwzględniają niewyrejestrowane stare auta. Z tego powodu ich średnia wieku jest nawet o cztery lata niższa niż wynika z danych.

- Oficjalne dane statystyczne są błędne. Ponad 4 miliony samochodów, które nie istnieją, są zawarte w statystykach. To powoduje, że średni wiek samochodu w Polsce jest zawyżony według oficjalnych danych i wynosi aż piętnaście lat. Jednocześnie liczba samochodów w przeliczeniu na mieszkańca oficjalnie wydaje się, że jest taka jak w krajach Unii Europejskiej, a jest to absolutnie nieprawdą - podkreśla Alfred Franke ze Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych i ekspert Motofocus.

Oficjalne dane opublikowane przez GUS na podstawie Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców wskazują, że w Polsce na koniec 2012 r. było niemal 19 mln samochodów osobowych. Oznacza to, że na tysiąc mieszkańców przypadało 486 aut - o dwa więcej niż wynosi unijna średnia.

Franke zauważa jednak, że błędy w tych danych widać gołym okiem. Wskazuje, że zgodnie z danymi, w Polsce co czwarty samochód na drodze powinien mieć starą, czarną tablicę rejestracyjną. Inne dane wskazują, że w Polsce jest dwa razy więcej syren niż toyot yaris. Dodatkowo, jeśli średni wiek samochodów wynosiłby 15 lat, po ulicach powinno jeździć znacznie więcej pojazdów mających powyżej 30 lat, czyli uznawanych za zabytki.

- Badania robione na zlecenie GUS, i nie tylko, wykazują, że średni wiek samochodu w Polsce to jest 11 lat, a liczba samochodów jest około 4 mln niższa niż oficjalnie. To powoduje, że politycy, decydenci, podejmując decyzję na podstawie oficjalnych danych statystycznych, podejmują błędne decyzje - przekonuje Franke.

Przyznaje, że obecny sposób prowadzenia statystyk jest trudny do zmiany. Wielu kierowców po wyrejestrowaniu samochodu nie zgłasza tego do urzędu komunikacyjnego. Propozycję wprowadzenia kar za takie zaniechanie odrzuciły w ubiegłym roku resorty transportu i finansów.

W opinii Alfreda Frankego pomóc mogłaby weryfikacja oficjalnych statystyk poprzez porównanie ich z bazą o ubezpieczeniach OC. Liczba pojazdów z obowiązkowym ubezpieczeniem jest znacznie niższa od oficjalnej liczby aut. Franke podkreśla, że duża liczba pojazdów bez ubezpieczenia jest podejrzana i należałoby ją zweryfikować.

- Być może nałożenie oficjalnych baz statystycznych i baz ubezpieczycieli w jakiś sposób rozwiązałoby ten problem, ale myślę, że specjaliści od tego typu tematów są w stanie znaleźć jeszcze lepsze rozwiązania - ocenia Franke. - Nie można na podstawie tych błędnych danych, podejmować decyzji rzutujących np. na wprowadzenie podatków dla właścicieli starszych samochodów, nie możemy karać kogoś za to, że nie stać go na kupienie nowego samochodu.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.