KRD: dłużnicy na małej giełdzie

fot: Materiały prasowe

Na giełdzie w Warszawie jest obecnie notowanych łącznie niemal 900 spółek - 455 na głównym parkiecie GPW oraz 439 na alternatywnym rynku NewConnect

fot: Materiały prasowe

11,65 mln zł to łączna kwota zadłużenia 53 spółek z NewConnect notowanych w Krajowym Rejestrze Długów. Oznacza to, że w ciągu pół roku długi spółek z "małej giełdy" wzrosły o niemal 6,4 mln zł - wynika z raportu Krajowego Rejestru Długów. Dłużnikami są najczęściej firmy usługowe, handlowe i budowlane, ale największe długi mają firmy działające w nowoczesnych branżach.

W raporcie wskazano, że na początku lipca, według informacji znajdujących się na oficjalnej stronie internetowej NewConnect, na rynku z założenia przeznaczonym dla nowo powstałych, młodych i perspektywicznych firm, notowanych było w sumie 400 krajowych spółek oraz kilka firm zagranicznych.

Z grona rodzimych spółek, 53 są notowane jako dłużnicy w Krajowym Rejestrze Długów Biurze Informacji Gospodarczej. Firmy te mają w sumie 139 wierzycieli i 387 niezapłaconych w terminie zobowiązań. Ich łączne zadłużenie sięga 11,65 mln zł. Dług przypadający na jedną spółkę to niemal 220 tys. zł.

"Kiedy pół roku temu pierwszy raz analizowaliśmy spółki notowane na rynku NewConnect, średnie zadłużenie wynosiło niespełna 91 tys. zł. Obecnie jest o ponad 140 proc. wyższe. Duża w tym "zasługa" jednej ze spółek, która przed sześcioma miesiącami miała czyste konto, a dziś jej zadłużenie przekracza 4,5 mln zł. Warto jednak zaznaczyć, że nawet po jej wyłączeniu, długi spółek z "małej giełdyˮ są sporo wyższe niż przed 6 miesiącamiˮ - zauważył, cytowany w komunikacie, prezes KRD BIG Adam Łącki.

Z badania przeprowadzonego na początku stycznia 2016 roku wynika, że z listy 409 krajowych spółek notowanych wówczas na NewConnect, aż 58 znajdowało się w Krajowym Rejestrze Długów. Firmy te miały wówczas 140 wierzycieli i 329 niezapłaconych w terminie zobowiązań o łącznej wartości 5,26 mln zł.

Najliczniej reprezentowaną grupą w dalszym ciągu pozostają usługi i handel, które mają na niechlubnej liście dłużników odpowiednio 12 i 11 przedstawicieli. To w dużej mierze efekt tego, że w grupie spółek notowanych na NewConnect reprezentantów tych sektorów jest najwięcej. W poprzednim zestawieniu w sumie było ich 37. Wyraźny spadek to jednak nie oznaka zdecydowanej poprawy sytuacji w tych segmentach, a zastosowania dokładniejszego podziału spółek na branże. Dzięki temu część firm trafiła do mniej licznych, aczkolwiek lepiej odzwierciedlających ich działalność kategorii. Na podium z 7 firmami-dłużnikami "załapało się" również budownictwo.

"Obecność budowlanki w tym zestawieniu zupełnie nie dziwi. Nieuczciwi kontrahenci, nieterminowe płatności, problemy z odzyskaniem pieniędzy - tak często w rozmowach opisują tę branżę nawet sami jej przedstawiciele. To, co może już zaskakiwać to fakt, że w gronie liderów pod względem wartości zadłużenia znajdują się firmy działające w nowoczesnych branżach, jak technologie, telekomunikacja, media czy recykling" - wskazał w komunikacie, Mirosław Sędłak, prezes Rzetelnej Firmy.

Z tych czterech branż pochodzi w sumie 13 spółek notowanych w Krajowym Rejestrze Długów, a ich łączne zadłużenie sięga około 8 mln zł.

"Najwięksi dłużnicy nie zawsze pojawiają się w bazie danych KRD w efekcie nagłego ujawnienia ich olbrzymiego zadłużenia. Często na początku długi są niewielkie. Z czasem ujawniają się kolejni wierzyciele i łączne zadłużenie zaczyna dynamicznie rosnąć. W obecnym zestawieniu bez problemu znajdziemy spółki, których długi w sześć miesięcy wzrosły o kilkaset procent. To pokazuje, że czasem wiedza o nawet niewielkich długach potencjalnego kontrahenta potrafi ochronić firmę przed problemami" - uważa Adam Łącki.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja wpływają na rynek pracy

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja negatywnie wpływają na rynek pracy - napisali ekonomiści Banku Pekao w komentarzu do danych GUS. Ich zdaniem, ten wpływ będzie także widoczny w roku przyszłym.

Osoby między 18 a 20 rokiem życia zadłużone na niemal 100 mln zł

Niemal 100 mln zł to łączna kwota długów ponad 31 tys. osób między 18 a 20 rokiem życia - wynika z danych BIG InfoMonitor. Niemal połowa tej kwoty to zobowiązania pozakredytowe, np. mandaty za jazdę na gapę, czy nieopłacone rachunki za telefon lub internet.