Kraków Kominy elektrociepłowni punktem widokowym?
Wejścia limitowane. Bilety tylko dla grup zorganizowanych. Na szczycie umocowane statywy do aparatów, lunety, wypożyczane lornetki, plus sklepik z pamiątkami i gadżetami u podnóża kominów - można przeczytać w projekcie.
Nieformalne przygotowania do zwiedzania kominów już ruszyły. Odwiedzający stronę Cracow-life internauci i czytelnicy anglojęzycznego miesięcznika \"Krakow Post\" wezmą wkrótce udział w specjalnym plebiscycie na najciekawsze wykorzystanie kominów Elektrociepłowni Kraków SA.
- Owszem, udostępniamy oba kominy pojedynczym zwiedzającym. Jednak z kilku powodów szersze otwarcie ich dla gości jest średnio możliwe - przyznaje Krzysztof Krukowski, rzecznik prasowy EC Kraków i wymienia przeszkody: niemożność zwiedzania kominów podczas ich pracy (wykorzystywane są czasem non stop przez kilkadziesiąt dni, później mają dwa dni lub parę godzin przestoju), ryzyko zatrucia się oparami chemicznymi jak spaliny, pył, tlenek siarki, azotu i węgla (mało prawdopodobne, ale nie do wykluczenia), niebezpieczna droga na szczyt (wąskie, metalowe schodki), brak odpowiedniego personelu (\"pracownicy elektrowni mają ją obsługiwać, a nie oprowadzać gości\") a nawet... możliwość ataku terrorystycznego.
- Szkoda, bo sam jestem entuzjastą widoku z tych kominów. Zapiera dech w piersiach, a najwyższa platforma potrafi odchylać się od pionu nawet o pięć metrów! - zachwyca się Krukowski. Na turystyką kominową nie zamyka się, ale przyznaje, że masowe wspinaczki nie mają szans.
Krakowskie kominy wysokie na 265 i 226 metrów zajmują 30. miejsce w kategorii tego typu obiektów w Polsce.