Korski: Załoga JSW zachowała się odpowiedzialnie, wbrew temu, co mówią niektórzy liderzy związkowi

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Jacek Korski, górniczy ekspert

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Zawsze, gdy idzie o ludzi i zagrożenia dla nich, trzeba mówić o tragedii, ale czasem jest to tragikomedia. Skutki mogą być opłakane, ale bieg spraw wzbudza śmiech, choć przez łzy.

Tydzień nie było mnie w Polsce i starałem się nie śledzić naszych, polskich spraw. Wracam i dowiaduję się, że temat kopalni Silesia dzisiaj ma medialny charakter i ludzie, czyli pracownicy, nie są w nim ważni. Wspominałem już, że choć nigdy w Silesii nie pracowałem, to jestem z nią związany emocjonalnie. Przez ponad dwa lata kierowałem ze strony Kompanii Węglowej procesem sprzedaży tej kopalni. Udało się dopiero za trzecim podejściem. Warto przypomnieć, że w rankingu polskich kopalń węgla kamiennego Silesia wtedy już od kilku lat znajdowała się w ogonie stawki. Wynikało to z faktu wyczerpywania się zasobów dostępnych z istniejących szybów, czyli trzeba byłoby sięgnąć poniżej poziomu udostępnienia, a to na początku bieżącego stulecia budziło opór nadzoru górniczego.

Z jednej strony kopalnia wykazywała do głębokości przekraczającej tysiąc metrów bardzo duże zasoby węgla, a paradoksalnie nie było gdzie fedrować. Jeszcze w latach osiemdziesiątych XX w. pojawiła się koncepcja budowy nowej Silesii, która na znacznie powiększonym obszarze górniczym mogłaby dzięki nowym głębokim szybom efektywnie sięgnąć po te głębokie zasoby. Były to jednak czasy, kiedy pieniędzy na nic nie było… W obecnym stuleciu kopalnia zamierała, ale po powstaniu Kompanii Węglowej podpisano porozumienie, że nie będzie ona likwidowana. Stąd pomysł wystawienia jej na sprzedaż i proces ten rozpoczęto pod koniec 2007 roku. Biznesowe uzasadnienie było proste - skoro kopalnia przynosiła straty, to opłacało się ją sprzedać komuś za symboliczną złotówkę. Dodam, że koszty likwidacji tego zakładu górniczego szacowaliśmy w tym czasie na ponad sto milionów ówczesnych złotych.

Jako górnik trzymać kciuki za powodzenie uzdrawiania JSW

Wielu ludzi uważało, że sprzedaż kopalni to świętokradztwo, jednak z punktu widzenia Kompanii Węglowej miało to sens. Nowi czescy właściciele zadeklarowali duże inwestycje w kopalnię i wywiązali się z tego zobowiązania. Jednak PG Silesia nie wypracowywała zysków i choć wielu ludzi wskazywało na jej efektywne działanie, właściciele zyskami się nie chwalili. Nastał też czas, kiedy polskie władze chciały przejmować działające w Polsce firmy będące w rękach zagranicznych właścicieli. Wtedy jednak przejęciami zajmowały się duże firmy państwowe, a Silesię od Czechów kupiła polska firma prywatna. Ucieszyłem się, bo cena była niższa niż sprzedaliśmy my, ale próbowałem zrozumieć intencje kupującego. Pamiętam pytanie jednego z czeskich urzędników PG Silesia: jak długo w Kompanii Węglowej piliście z radości po sprzedaży Silesii? Znając wyniki PG Silesia, zastanawiałem się, jakie motywy kierowały decyzją o odkupieniu tej kopalni od Czechów. Pamiętam, jak ci ostatni długo badali Silesię i iloma ekspertami się posiłkowali. To, że cena za kopalnię była niska, to za mało, bo stare porzekadło mówi, że tanie mięso psy jedzą.

Usłyszałem ostatnio, że polonizacja Silesii miała w bonifikacie zawierać gwarancję zakupu pewnej elektrociepłowni, będącej także w rękach zagranicznego właściciela, który wyzbywał się węglowych aktywów w Polsce. Nie wiem, ile w tym prawdy, ale ma to sens - zakład wydobywczy z zapewnionym odbiorem węgla. Może kiedyś się dowiemy. Na razie problem jest i nie widać dobrego rozwiązania.

Ucieszyłem się, że pracownicy JSW zgodzili się w referendum na ograniczenie wynagrodzeń. Wbrew niektórym liderom związkowym wykazali się dużą dojrzałością i odpowiedzialnością. Trzymam kciuki za powodzenie procesu uzdrawiania tej spółki, choć mam świadomość złożoności problemów. Z jednej strony spadek cen węgla koksowego i koksu, a z drugiej wewnętrzne problemy w postaci malejącej wydajności pracy i spadającego udziału węgla zdatnego do produkcji wysokiej jakości koksu metalurgicznego w wolumenie wydobycia to tylko wierzchołek góry lodowej. Jako górnik mogę tylko trzymać kciuki za powodzenie procesu uzdrawiania tej spółki i życzyć zarządzającym oraz załodze tej firmy powodzenia i górniczego szczęścia.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Grzegorz Wrona: Odpowiedzialna transformacja wymaga aktywnego właściciela

Transformacja polskiego górnictwa nie jest procesem, który rozpoczął się dziś. Kierunek zmian został wyznaczony już kilka lat temu wraz z podpisaniem w 2021 roku Umowy Społecznej dotyczącej transformacji sektora górnictwa węgla kamiennego. Dokument ten określił harmonogram funkcjonowania poszczególnych kopalń do 2049 roku i stworzył podstawy do prowadzenia zmian w sposób przewidywalny zarówno dla pracowników, jak i całej gospodarki - podkreśla Grzegorz Wrona, wiceminister aktywów państwowych.

Wielki finał „Ekoprzedszkolaka 2026”. 75 przedszkoli z dotacjami na zielone przestrzenie

Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (WFOŚiGW) w Katowicach podsumował pierwszą, pilotażową edycję konkursu „Ekoprzedszkolak”. Do projektu zgłosiło się 141 placówek, a dofinansowanie otrzymało 75 przedszkoli samorządowych z całego województwa śląskiego.

Spółki amunicyjne Grupy PGZ i Nitroerg łączą siły. Chodzi o materiały wybuchowe i środki bojowe

Polska Grupa Zbrojeniowa wraz ze spółkami Mesko, Zakładami Metalowymi „Dezamet”, Zakładami Chemicznymi „Nitro-Chem”, Bydgoskimi Zakładami Elektromechanicznymi „Belma” , Zakładami Produkcji Specjalnej „Gamrat” sp. z o.o. oraz Nitroerg, spółka należąca do Grupy KGHM zawarły Porozumienie o współpracy, którego celem jest rozwój krajowych kompetencji w obszarze środków strzałowych, materiałów wybuchowych oraz technologii pirotechnicznych na potrzeby bezpieczeństwa i obronności państwa.

Samorządy pięciu województw i największych miast wspólnie domagają się gwarancji unijnego wsparcia po 2027 r.

Przedstawiciele regionów przejściowych i warszawskiego stołecznego – województw mazowieckiego, dolnośląskiego, pomorskiego, śląskiego i wielkopolskiego oraz Warszawy, Gdańska, Katowic, Poznania i Wrocławia – przyjęli wspólne stanowisko w sprawie przyszłych zasad finansowania polityki spójności UE. Samorządy chcą, by w perspektywie 2028–2034 nie zabrakło adekwatnych środków dla regionów, które statystycznie „awansują”, ale wciąż mają duże potrzeby inwestycyjne.