Korski: Trochę świątecznie, czyli górnicy z całego świata potrafią się dogadać

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Jacek Korski

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Zaczęły się już oficjalne obchody górniczego święta – Barbórki. W minioną sobotę byłem w KWK Bolesław Śmiały, której kiedyś oddałem 9 lat swojego życia i… serce. Praca w kopalni zawsze niesie wyzwania i niespodzianki, ale moje lata na Bolku to była kumulacja. Jednak uporaliśmy się z wielkimi wyzwaniami ciężką, solidną pracą. Zawsze z dumą podkreślam, że świetna ówczesna załoga kopalni wykonała pod moim kierownictwem olbrzymią pracę, która przyniosła nam sukces, choć po drodze chciano nam tę kopalnię zamknąć. Myślę, że naszą pracą i jej wynikami udowodniliśmy wtedy, że to dobra kopalnia. Dlatego w uroczystościach barbórkowych uczestniczę tam chętnie.

W Barbórkę już po raz kolejny pójdziemy pochodem spod kopalnianej Świętej Barbary do miejscowego kościoła. Za moich czasów wprowadziliśmy ten zwyczaj, aby pokazać, że mimo trudnych czasów jesteśmy dumni ze swojego zawodu. Dziś na każdej prezentacji w ramach wykładów czy wystąpień konferencyjnych pierwszy slajd zawiera zdanie: „Jestem dumny, bo jestem górnikiem”. Bolkowa uroczystość miała miejsce w kopalnianej cechowni, gdzie na galeriach zgromadzili się najbliżsi wyróżnionych pracowników. Tylko żal, że nie było państwowych odznaczeń, bo ostatnio wiele wniosków odznaczeniowych nie jest akceptowanych.

Bo kopalnię trzeba zabezpieczać

Jako młody inżynier spędzałem Barbórkę przeważnie w pracy, bo kopalnię trzeba zabezpieczać i są prace, które nie mogą być prowadzone, kiedy kopalnia fedruje. Jak było to możliwe, spotykaliśmy się w barbórkowe popołudnie u babci mojej żony, wdowy po górniku. Mimo że zdecydowana większość rodziny związana była zawodowo z górnictwem, to na tych spotkaniach zawsze kogoś brakowało, bo był w pracy lub się do niej przygotowywał. Po celebrowaniu górniczego święta na uczelni przez parę lat Barbórka miała dla mnie przeważnie wymiar telewizyjny czy gazetowy. Nie tylko zresztą dla mnie.

Zostałem zaproszony na ponowną immatrykulację. Ta pierwsza miała miejsce pół wieku temu… Pomyślałem, że jestem już bardzo sędziwym inżynierem górniczym, ale znam starszych. Jestem ciągle czynny zawodowo, choć przyjdzie dzień, kiedy trzeba będzie odstawić kilofek. W górnictwie polskim i światowym dzieje się jednak tyle ciekawych rzeczy, że trudno przestać się interesować. Ponowna immatrykulacja będzie okazją do spotkania z częścią koleżanek i kolegów, z którymi dane mi było studiować. Ciekawość walczy z obawą – przecież minęło już ponad pięćdziesiąt lat. Ale cieszę się…

Wszystkim ludziom górnictwa: Szczęść Boże!

Czytelnicy wybaczą mi chyba, że nie piszę tu o codziennych problemach górnictwa, zwłaszcza węglowego. Pora roku jest wystarczająco depresyjna. Wolę przyjemniejsze wspomnienia górnicze związane z naszym świętem. Pracując przez lata w Famurze, wyjeżdżałem często na początku grudnia do naszych zagranicznych klientów. Także takich, którzy z chrześcijaństwem i Świętą Barbarą mieli niewiele wspólnego. Kiedyś, ładnych parę lat temu, przyjechaliśmy na turecką kopalnię Imbat, do której trafiło kilka kompleksów ścianowych z Famuru. Załoga tej kopalni spotyka się przed zjazdem na zadaszonym placu pomiędzy budynkiem łaźni i administracyjnym. Był 4 grudnia i na placu usłyszeliśmy śpiewy i zobaczyliśmy tańczących górników. Była delegacja miejscowych władz i delegacje młodzieży z okolicznych szkół. Przyszli podziękować górnikom za ich pracę, która przyczynia się do dobrobytu mieszkańców i lokalnego rozwoju. Kiedy zapytałem, skąd ta data, to usłyszałem, że górnicy zasługują na szacunek i podziękowania, a datę zapożyczono z kopalń niemieckich. Wielu tureckich górników zdobywało tam kwalifikacje i doświadczenie. I mimo że Święta Barbara żyła podobno na terenie dzisiejszej Turcji, to nie ona w tym przypadku wyznaczyła datę tureckiego święta. Wtedy wieczorem świętowaliśmy po pracy z tureckimi kolegami. Bo jakoś tak jest, że górnicy z całego świata potrafią się dogadać i zrozumieć, choć mówią różnymi językami. I nieważne, czy pozdrawiają się: Naroc Bunc, Sretno, Gluckauf, czy jakoś inaczej, to wszystkim ludziom górnictwa: Szczęść Boże!

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz dzieci? Masz wydatki i to wysokie. W 2025 r. wzrosły dochody gospodarstw domowych

Sytuacja materialna gospodarstw domowych poprawiła się w 2025 r. wobec roku poprzedniego. Przeciętny miesięczny dochód rozporządzalny na osobę wzrósł nominalnie o 10,5 proc. do 3 tys. 500 zł, podczas gdy wydatki zwiększyły się o 7,3 proc. do 2 tys. 15 zł na osobę - podał we wtorek GUS.

Przemysł motoryzacyjny w Polsce zmniejszył zatrudnienie

W I półroczu br. zatrudnienie w przemyśle motoryzacyjnym w Polsce spadło do poziomu sprzed 9 lat - wynika z raportu AutomotiveSuppliers.pl. Do spadku przyczyniły się przede wszystkim redukcje w branży komponentów i akcesoriów.

Górnicze dziedzictwo jako narzędzie edukacji. Muzeum Saturn zaprasza na cykl szkoleń

Jak wykorzystać dziedzictwo przemysłowe jako narzędzie edukacji, animacji i budowania lokalnych partnerstw? Odpowiedzi na to pytanie poszukiwać będą uczestnicy cyklu szkoleń „Górnicza tożsamość Zagłębia”, organizowanego przez Muzeum Saturn w Czeladzi.

Domański: Nie ma miejsca na zwiększanie wydatków publicznych w 2027 r.

Polska nie ma możliwości zwiększenia wydatków publicznych przed przyszłorocznymi wyborami - poinformował minister finansów Andrzej Domański w rozmowie z Bloombergiem.