Przesympatyczny wierszyk, będący krótkim wykładem śląskiego. Przypomina mi on trochę słynną piosenkę, będącą wykładem kaszebskiego. Otrzymałem go w korespondencji od Pana Jerzego Hermana. Oto on:
Sok z kapusty to jest kwaska, a fartuszek to zopaska.
U nos lyjty, u was lanie, wasze kłucie, nasze żganie.
Panna z dzieckiem to zowitka,
kromka chleba to jest sznitka,
a motyle – szmaterloki,
łyżwy z korbką to kurbloki.
schacharzony to zepsuty,
tu szczewiki, a tam buty.
seblyc sie to jest rozbierać,
roztopiyrzać to rozpierać.
U was katar u nos ryma,
denaturat to jest bryna.
Tu wyklupać tam wytrzepać,
u was rzucać u nos ciepać.
Ciepać machy – stroić miny,
obierki to łoszkrabiny.
Iść na randkę to zolycić,
u was złapać u nos chycić.
Tu zmarasić tam zabrudzić,
tam sprowadzić, a tu skludzić.
Dużo mówić to fandzolić,
lekceważyć - u nos smolić.
Włóczyć się to znaczy smykać,
u was modlić u nos rzykać.
O transformacji, terenach pogórniczych i dziedzictwie Śląska
W Rydułtowach miała miejsce II edycja wystawy fotograficznej, w tym roku pod nazwą „Ratownicy górniczy – siła współpracy, odwaga zmiany”. Wydarzenie było zrealizowane w ramach działania „Jo był uratowany”.