Kopalnie inwestują wpodziemną telewizję\"

W upadowej odstawczej w Radlinie – spektakularnej przed trzema laty inwestycji kopalni „Marcel” – płynącej nią rzeki węgla od początku doglądają kamery. Kolorowego obrazu z kamer, obserwujących wejście do klatki na podszybiu, zażyczyła sobie „Bogdanka”. Barwnego, bo oprócz sylwetki i twarzy pokazuje kolor hełmu i szlaczek na koszuli.

 

Dr inż. Jurand Sobczyk, prezes zarządu Przedsiębiorstwa Usługowo-Produkcyjnego Somar, wspomina, że nadzór wizyjny upadowej był dla jego spółki sztandarowym wdrożeniem, w którym wartość kontraktu była drugorzędna wobec uzyskanych za jego sprawą referencji. Obstalunek „Bogdanki” nawet niektórym inżynierom firmy wydał się fanaberią, ale został zrealizowany. Obie aplikacje Somaru prezes podsumowuje konkluzją, że nie ma dziś żadnych nieprzezwyciężalnych barier inżynierskich i technicznych do stosowania w podziemnych wyrobiskach kopalń wizyjnego monitoringu.

 

– Pokazaliśmy, że dysponujemy właściwą techniką, że potrafimy to zrobić. Teraz inicjatywa należy do kopalń. To tamtejsze zespoły inżynierów muszą określić potrzeby i opracować założenia takiego monitoringu. Naszym zadaniem jest sprostanie tym oczekiwaniom – tłumaczy dr Sobczyk.

 

Stróż bezpieczeństwa

 

Sprawę monitoringu za pomocą kamer przemysłowych tych rejonów i miejsc zakładów górniczych, gdzie występują szczególne zagrożenia, ożywiła ubiegłoroczna katastrofa w Ruchu „Śląsk” kopalni „Wujek”. Pojawiły się wręcz sugestie wprowadzenia do przepisów górniczych nakazu jego stosowania.

 

– Specjaliści z Wyższego Urzędu Górniczego dwukrotnie byli w naszej firmie, aby dowiedzieć się, czym rozporządzamy i co można byłoby zastosować w kopalniach. Przekonywaliśmy ich, że jesteśmy przygotowani do wdrożenia oczekiwanego nadzoru wizyjnego wszędzie tam, gdzie byłby potrzebny. Oczekiwanego, bo oprócz sprzętu, którym już dysponujemy, możemy go skorygować, przystosowując do specjalnych wymagań górniczych użytkowników – przekonuje prezes katowickiej spółki.

 

Kamery już teraz nie są w kopalniach rzadkością. Instaluje się je na podziemnych dworcach, u wylotów ze ścian... U górników – postrzegających je bardziej jako oko wścibskiego i dyscyplinującego żandarma, a mniej jako stróża ich bezpieczeństwa – budzą na ogół psychologiczny opór. Jednak nawet w opinii części związkowych liderów, tę niechęć można przełamać. Ale wizyjny monitoring w jego obecnej postaci trudno uznać za doskonały także z innych powodów.

 

Wrogie pył i wilgoć

 

– Dotychczasowe doświadczenia wskazują na konieczność instalowania dodatkowego oświetlenia w miejscach objętych monitoringiem. Powtarza się problem z utrzymaniem właściwego stanu technicznego oraz stosunkowo często powtarzających się napraw przypadkowych uszkodzeń kabla, przesyłającego sygnał z kamery do monitora. Ponadto obudowy obiektywów kamer wymagają częstego czyszczenia z wilgoci i oblepiającego je pyłu. Kłopotliwe jest również przekładanie ich zasilania wraz z postępem robót – wymienia niektóre z uciążliwych wad wizyjnego nadzoru Wojciech Jaros, kierownik Działu Komunikacji Korporacyjnej w Katowickim Holdingu Węglowym.

 

Zdaniem dr. inż. Juranda Sobczyka – po udoskonaleniach – wiele z tych kłopotów można wyeliminować bądź złagodzić.

 

– To prawda, że w warunkach dołowych to okienko się brudzi i od czasu do czasu – kiedy obraz u dyspozytora staje się mniej wyraźny – trzeba je przeczyścić. Ale są środki zaradcze. Myślę o doprowadzeniu strumienia powietrza dmuchającego na obiektyw. Obecnie kamery są tak czułe, że „widzą” prawie w ciemnościach. Dobrze, oczywiście, jest wspierać je dodatkowym oświetleniem. Chcemy je dostosować do parametrów kamery. Prowadzimy m. in. badania, jak przysposobić barwę, generowaną przez oświetlacz, do czułości widmowej kamery – tłumaczy dr Sobczyk.

 

Nie straszny im czołg

 

– Można również poprawić niezawodność tego sprzętu. Światłowody są niewątpliwie delikatne i trzeba o nie dbać, zachowując na przykład promienie zgięcia. Ale skoro wojsko ciągnie za sobą kabel światłowodowy i wytrzymuje on przejechanie czołgiem, to i w górnictwie da sobie radę. Zastosowanie właściwej technologii, właściwego rozmieszczenia i właściwych zabezpieczeń załatwia sprawę – dodaje.

 

Stosowane do wizyjnego monitoringu światłowody przechodzą badania w Kopalni Doświadczalnej „Barbara”. Mają dać odpowiedź na pytanie, czy, w warunkach uszkodzenia urządzenia, energia światłowodu nie zainicjuje wybuchu w metanowej atmosferze.

 

– Dziś coraz więcej kopalń jest zainteresowanych monitoringiem wizyjnym. W warstwie inżynierskiej nie ma takich problemów, które nie pozwalałyby sprostać wymaganiom górniczych użytkowników – przekonuje szef katowickiej firmy.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

ARP bada możliwości produkcji komponentów turbiny wiatrowej w Polsce

Powołany przez Agencję Rozwoju Przemysłu zespół bada potencjał krajowego przemysłu do skonstruowania komponentów turbiny wiatrowej, przy czym inicjatywa jest na bardzo wstępnym etapie - poinformowała  rzeczniczka prasowa ARP Katarzyna Frendl.

Wyższy II próg podatkowy? Domański: Pracujemy nad tym, aby było to możliwe w tej kadencji

Trwają prace nad projektem budżetu na 2027 r. i propozycjami zmian w systemie podatkowym - poinformował we wtorek minister finansów i gospodarki Andrzej Domański, pytany o ewentualną podwyżkę drugiego progu podatkowego.

Historyczna twierdza w Siewierzu do remontu. Duże wsparcie z budżetu województwa

Zamek Biskupów Krakowskich w Siewierzu zostanie wyremontowany – informują w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Śląskiego. - Obiekt ten ma fundamentalne znaczenie dla polskiego dziedzictwa narodowego - zaznaczają w urzędzie. 

Nie trzeba wychodzić w upał. ZUS przypomina o e-wizycie

Zamiast wychodzić z domu podczas fali upałów, by skonsultować się z ekspertem Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, można wybrać bezpieczną i wygodną rozmowę online – przypominają w ZUS. E-wizyta pozwala na kontakt z doradcą z każdego miejsca na świecie, wystarczy smartfon lub komputer z kamerą i dostęp do internetu.