Kopalnia wznowi wydobycie po 30 latach. Powód? Wojna

Almonty Industries ogłosiła zakończenie pierwszej fazy rozruchu w swojej kopalni wolframu Sangdong w Korei Południowej. To, jak donosi portal mining.com, powrót do produkcji po ponad 30 latach. Powód? Konflikty zbrojne na świecie i zapotrzebowanie na broń.

fot: Krystian Krawczyk

Świat się zbroi i potrzebuje surowców

fot: Krystian Krawczyk

Almonty Industries ogłosiła zakończenie pierwszej fazy rozruchu w swojej kopalni wolframu Sangdong w Korei Południowej. To, jak donosi portal mining.com, powrót do produkcji po ponad 30 latach. Powód? Konflikty zbrojne na świecie i zapotrzebowanie na broń.

Pierwszy etap kopalni Sangdong w prowincji Gangwon został uruchomiony. Rozpoczęto produkcję. Rocznie to ma być około 2300 ton koncentratu wolframu, a po planowanych inwestycjach już za rok - 4600 ton.

- Przy pełnej wydajności kopalnia Sangdong ma pokryć około 40 proc. światowego zapotrzebowania na wolfram poza Chinami, powiedział Almonty – informuje mining.com.

Wolfram jest wykorzystywany przy wytwarzaniu pocisków przeciwpancernych o wysokiej gęstości. Jego produkcja w USA zakończyła się w 2015 roku. Powodem była konkurencja ze strony Chin, które kontrolują ponad 80 proc. światowej produkcji.

- Kopalnia Sangdong była historycznie jednym z największych producentów wolframu na świecie, zanim działalność została zawieszona na początku lat 90. XX wieku w wyniku długotrwałego spadku cen surowców. Od momentu przejęcia projektu w 2015 roku firma Almonty zainwestowała ponad 100 milionów dolarów w przebudowę tego terenu na nowoczesną kopalnię podziemną z nowo wybudowanym zakładem przetwórczym – czytamy na mining.com.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.

Jak to było z tym węglem koksowym i dlaczego zamknięto kopalnię Bielszowice? Jacek Korski odpowiada na teorie spiskowe

Bez echa przeszła rezygnacja prezesa JSW S.A. przysłonięta Świętem Zmarłych i wydarzeniami wokół Trybunału Konstytucyjnego. To ostatnie zamieszanie jeszcze potrwa, ale nie będę się na nim skupiał – nawet prawnicy mają tu różne zdania, a ja jestem tylko inżynierem i menedżerem górniczym.