Bogdanka powraca do źródeł
Głos zabrali odkrywcy Lubelskiego Zagłębia Węglowego. W geologii nie wystarczy wiara, że coś może być pod ziemią. Trzeba to sprawdzić, opisać, udokumentować i wziąć odpowiedzialność za wynik
fot: fot. LW Bogdanka
W Cechowni LW Bogdanka odsłonięto tablicę poświęconą odkrywcom i dokumentatorom Lubelskiego Zagłębia Węglowego
fot: fot. LW Bogdanka
Głos zabrali odkrywcy Lubelskiego Zagłębia Węglowego. W geologii nie wystarczy wiara, że coś może być pod ziemią. Trzeba to sprawdzić, opisać, udokumentować i wziąć odpowiedzialność za wynik
W Cechowni LW Bogdanka odsłonięto tablicę poświęconą odkrywcom i dokumentatorom Lubelskiego Zagłębia Węglowego. Ale najważniejsze tego dnia nie były daty ani uroczysty ceremoniał. Najmocniej wybrzmiały głosy ludzi, którzy pamiętają, jak z hipotez, odwiertów, dokumentacji i projektów rodziła się jedna z najważniejszych historii polskiej geologii i górnictwa.
To nie była uroczystość z przeszłością zamkniętą za szybą. Seminarium „Odkrywcy – Kolumbowie węgla Lubelszczyzny: pamięć, nauka, dziedzictwo”, zorganizowane przez Państwowy Instytut Geologiczny – Państwowy Instytut Badawczy oraz LW Bogdanka, pokazało historię Lubelskiego Zagłębia Węglowego jako opowieść o decyzjach, ryzyku badawczym i ludziach, którzy potrafili zobaczyć więcej niż inni.
W roku 70-lecia rozpoczęcia przez Oddział Górnośląski PIG-PIB badań nad Lubelskim Zagłębiem Węglowym i 50-lecia rozpoczęcia budowy kopalni w Bogdance wróciły nazwiska geologów, dokumentatorów, projektantów i inżynierów. Wróciły jednak nie po to, by budować pomnikową opowieść, ale by przypomnieć, że Bogdanka zaczęła się od konkretnej pracy: map, rdzeni, profili, analiz, projektów robót geologicznych i konsekwencji ludzi, którzy nie odpuszczali.
Ton tej opowieści nadała prezentacja dr. Andrzeja Piotrowskiego, zastępcy dyrektora Oddziału Górnośląskiego PIG-PIB. Pokazała ona, że odkrycie LZW nie było jednym „olśnieniem”, lecz długim geologicznym śledztwem. Jego początki sięgały jeszcze XIX wieku i prac Wacława Choroszewskiego, później hipotez Jana Samsonowicza, pierwszych wierceń z 1937 r., powojennych badań karbonu lubelskiego i wreszcie pracy Józefa Porzyckiego oraz zespołu Oddziału Górnośląskiego Instytutu Geologicznego w Sosnowcu.
– Ta historia pokazuje, że wielkie odkrycia rzadko zaczynają się od jednego nazwiska czy jednej daty. Najpierw jest seria pytań, potem dane, odwierty, kolejne korekty i dopiero wtedy moment, w którym można powiedzieć: tak, tu jest złoże i trzeba je udokumentować – podkreślał dyrektor Andrzej Piotrowski.
W prezentacji przypomniano, że to zespół pracowników Oddziału Górnośląskiego Instytutu Geologicznego w Sosnowcu po raz pierwszy przedstawił syntezę wyników badań karbonu lubelskiego. To w tej pracy pojawiła się nazwa „Zagłębie Lubelskie”. Zanim powstała kopalnia, powstał więc język naukowy, którym można było opisać potencjał regionu. Kolejne etapy były już bliższe temu, co dziś kojarzymy z Bogdanką: udokumentowanie złoża „Łęczna” w 1971 r., prace nad złożem „Chełm”, dalsze badania, projekty robót geologicznych i przechodzenie od hipotezy do decyzji inwestycyjnych.
Szczególną rangę nadała wydarzeniu obecność prof. Krzysztofa Galosa, głównego geologa kraju. Uczestniczył on w części seminaryjnej, zjechał pod ziemię do kopalni, a później był w Cechowni przy odsłonięciu tablicy. Ten lubelski wątek ma swoją ciągłość: rok wcześniej prof. Galos otwierał na Lubelszczyźnie Kongres Górniczy, którego współorganizatorem była LW Bogdanka.
– Bogdanka jest jednym z tych miejsc, w których najlepiej widać, że geologia ma bezpośredni wpływ na decyzje gospodarcze, bezpieczeństwo surowcowe i energetyczne państwa. Lubelskie Zagłębie Węglowe powstało dzięki pracy ludzi, którzy potrafili udowodnić potencjał tej ziemi. Dziś naszym zadaniem jest patrzeć równie odpowiedzialnie na przyszłość: na własne zasoby, nowoczesne górnictwo i surowce potrzebne gospodarce – mówił prof. Krzysztof Galos, główny geolog kraju.
Po wystąpieniu ministra głos zabrał prof. Krzysztof Szamałek, dyrektor PIG-PIB i szef Państwowej Służby Geologicznej. Podkreślił, że tablica w Bogdance nie jest wyłącznie znakiem pamięci, lecz także przypomnieniem o roli wiedzy geologicznej w podejmowaniu decyzji państwowych i gospodarczych.
– Nie odsłaniamy dziś wyłącznie tablicy. Pokazujemy, że państwo, które chce podejmować dobre decyzje surowcowe, musi znać własną geologię. Lubelskie Zagłębie Węglowe jest przykładem tego, jak praca badawcza Oddziału Górnośląskiego PIG przełożyła się na realny rozwój regionu. Dzisiaj tę samą odpowiedzialność musimy zachować, rozpoznając kolejne perspektywy surowcowe Lubelszczyzny – mówił prof. Krzysztof Szamałek.
Panel dyskusyjny „Kolumbowie węgla. Historia odkrycia węgla kamiennego w LZW w świetle wspomnień odkrywców”, prowadzony tuż przed odsłonięciem tablicy przez prof. Martę Tomczok z Uniwersytetu Śląskiego, był najmocniejszym momentem seminarium. Nie dopisywał kolejnych dat do kalendarium. Pokazywał atmosferę pracy, ciężar decyzji i moment, w którym geologia zaczynała zmieniać przyszłość regionu.
Dr inż. Albin Zdanowski, wieloletni dyrektor Oddziału Górnośląskiego PIG-PIB, mówił o czasie, gdy mapa przestawała być hipotezą, a stawała się podstawą decyzji o przyszłości Lubelszczyzny.
– W geologii nie wystarczy wiara, że coś może być pod ziemią. Trzeba to sprawdzić, opisać, udokumentować i wziąć odpowiedzialność za wynik. W rejonie Łęcznej i Puchaczowa mieliśmy świadomość, że nie pracujemy tylko nad kolejną dokumentacją. Pracujemy nad czymś, co może zmienić region – mówił dr inż. Albin Zdanowski.
Obok geologów głos zabrali ci, którzy z dokumentacji musieli zbudować realny zakład górniczy. Włodzimierz Regulski, generalny projektant budowy kopalni K-2 Bogdanka, przypominał, że między rozpoznaniem złoża a funkcjonującą kopalnią jest ogromna przestrzeń decyzji technicznych.
– Dobra dokumentacja geologiczna nie jest papierem do archiwum. Dla projektanta to punkt wyjścia do wszystkich najważniejszych decyzji: gdzie lokalizować szyby, jak myśleć o nadkładzie, wodzie, transporcie, bezpieczeństwie i przyszłej eksploatacji. Bogdanka powstała dlatego, że geologia, projektowanie i górnictwo zaczęły mówić jednym językiem – podkreślał Włodzimierz Regulski.
Ten wątek podjął także Zbigniew Miśkiewicz, kierownik pierwszej wiertni, z której rdzenia w latach sześćdziesiątych prowadzono prace dokumentacyjne. Przypominał pionierski charakter robót na Lubelszczyźnie i ich znaczenie dla późniejszej budowy nowoczesnego górnictwa w regionie. Właśnie dlatego podczas seminarium często powracała myśl, że Lubelskie Zagłębie Węglowe nie powstało w jednym momencie. Było procesem: od naukowych przesłanek i pierwszych badań, przez dokumentowanie złóż, po decyzje projektowe, budowę kopalni i rozwój lokalnych wspólnot.
Głos z sali podczas panelu zabrał również Jarosław Zagórowski, dyrektor Głównego Instytutu Górnictwa – Państwowego Instytutu Badawczego. Jego wypowiedź przeniosła rozmowę z historii odkrycia LZW do współczesności.
– Dziś o górnictwie nie wolno mówić wyłącznie w czasie przeszłym. Jeśli chcemy poważnie rozmawiać o bezpieczeństwie energetycznym, surowcach i transformacji, musimy korzystać z kompetencji, które przez dekady budowali geolodzy, projektanci i inżynierowie. Bogdanka jest przykładem, że nowoczesne górnictwo zaczyna się od rzetelnej wiedzy i odpowiedzialnego planowania – zaznaczał dyrektor Zagórowski.
Centralnym momentem dnia było odsłonięcie tablicy odkrywców i dokumentatorów Lubelskiego Zagłębia Węglowego w Cechowni LW Bogdanka. W akcie odsłonięcia udział wzięli przedstawiciele PIG-PIB i Bogdanki, córki Józefa Porzyckiego oraz dr inż. Albin Zdanowski. Orkiestra górnicza nadała uroczystości rytm, który w górnictwie znaczy więcej niż oprawa. Jest częścią wspólnego kodu: pracy, miejsca, tradycji i pamięci.
Na tablicy przypomniano pionierów, którzy odkryli i udokumentowali czarne bogactwo Lubelszczyzny. Wśród szczególnie przywoływanych postaci znalazł się Józef Porzycki, kierownik Zakładu Złóż Węgli Górnośląskiego Oddziału Państwowego Instytutu Geologicznego w Sosnowcu. Przypomniano także zespół uhonorowany Państwową Nagrodą I stopnia w 1972 r. za odkrycie i udokumentowanie złóż Lubelskiego Zagłębia Węglowego.
W Cechowni ważnym, ale już nie dominującym elementem wydarzenia była wystawa przygotowana przez prof. Martę Tomczok i dr Beatę Piechę van Schaagen, kierownik Działu Historii Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu. Ekspozycja jest związana z projektem „Rola Kościoła i inicjatyw lokalnych w upamiętnianiu dziedzictwa węgla kamiennego w Polsce”, realizowanym przez Uniwersytet Śląski w latach 2024–2027 w ramach projektu Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Pokazuje Barbórki, kirchgangi, spotkania środowisk górniczych, symbol „ostatniej tony” oraz działalność stowarzyszeń i grup lokalnych w Lubelskim, Górnośląskim i Dolnośląskim Zagłębiu Węglowym.
Przy wystawie obecni byli także lubelscy duchowni związani ze środowiskami górniczymi. Ich głos dobrze uzupełnił rozmowę o pamięci, ale bez patosu i bez muzealnego tonu.
– W górnictwie wspólnota zawsze była czymś bardzo konkretnym. To była rodzina, parafia, orkiestra, Barbórka, sztandar, kopalnia i ludzie, którzy wiedzieli, że praca pod ziemią wymaga zaufania. Dlatego pamięć o górnictwie nie jest tylko historią zakładów pracy. Jest częścią życia lokalnych społeczności – mówili księża obecni na uroczystości i przy prezentacji wystawy.
Dzięki temu seminarium nie zamieniło się w lekcję archiwalną. Było spotkaniem kilku perspektyw: geologów, którzy szukali i dokumentowali złoża; projektantów, którzy przekładali dane na realną kopalnię; górników i menedżerów, którzy budowali przemysłowy organizm; lokalnych wspólnot, które przez dekady żyły rytmem Bogdanki; oraz badaczy dziedzictwa, którzy pokazują, jak ta pamięć działa dzisiaj.
W tym sensie „Kolumbowie węgla Lubelszczyzny” nie są wyłącznie bohaterami przeszłości. Są raczej symbolem pewnego sposobu pracy: odważnego, zespołowego, opartego na danych i nastawionego na przyszłość. Takiego samego podejścia potrzeba dziś, gdy Oddział Górnośląski PIG-PIB i Państwowa Służba Geologiczna prowadzą kolejne prace nad rozpoznaniem potencjału surowcowego nie tylko Lubelszczyzny.
– Dzisiejsze wydarzenie jest dla pracowników Oddziału Górnośląskiego PIG-PIB wyjątkowe, ale nie tylko dlatego, że wracamy do historii odkrycia Lubelskiego Zagłębia Węglowego. To także przypomnienie, że rozpoznawanie i dokumentowanie surowców jest pracą ciągłą, prowadzoną dla regionu, gospodarki i bezpieczeństwa państwa. Lubelszczyzna ma bogatą przeszłość surowcową, ale ma też potencjał, który wymaga dalszych badań, nowoczesnych narzędzi i odpowiedzialnej interpretacji danych geologicznych – powiedział netTG prof. Artur Dyczko, dyrektor Oddziału Górnośląskiego PIG-PIB i jeden z pomysłodawców uroczystości.
Tablica w Cechowni Bogdanki nie zamyka więc historii Lubelskiego Zagłębia Węglowego. Przypomina, że wielkie projekty surowcowe zaczynają się od ludzi, którzy potrafią zadać dobre pytanie, zebrać dane i konsekwentnie iść za wynikiem badań. A Lubelszczyzna, jak pokazali geolodzy, projektanci i uczestnicy seminarium, wciąż ma coś do powiedzenia na mapie polskich surowców.