XXXIII SEP: Specjaliści z branży górniczej pracują nad prowadzeniem automatycznych ścian

fot: Dawid Lach

W 2017 r. JSW wyprodukowała 14,7 mln t węgla, w tym 4 mln t węgla energetycznego i 10,6 mln t koksowego

fot: Dawid Lach

Kopalnia w pełni zautomatyzowana? Takie plany pojawiły się pół wieku temu. Kopalnia Jan, bo o niej mowa, była najmłodszą kopalnią węgla kamiennego w Katowicach, a jej założenie ściśle wiązało się z polityką modernizacji polskiego górnictwa prowadzoną przez Jana Mitręgę, ówczesnego ministra górnictwa i energetyki.

 Dziś specjaliści z branży górniczej nadal pracują nad możliwościami prowadzenia automatycznych ścian w polskich warunkach.

 - Trzeba tylko odpowiedzieć sobie na pytanie, czy uzyskane zostaną oczekiwane efekty produkcyjne i ile to będzie kosztować? – tłumaczy dr inż. Jacek Korski z gliwickiego KOMAG-u.

 Zdaniem eksperta, jeśli już mowa o podobnych wynalazkach, to w grę wchodzi raczej ściana o wysokim stopniu automatyzacji, ale takie rozwiązanie w pełni nie zastąpi człowieka, choćby z takiego powodu, że na skrzyżowaniu ściany z chodnikiem przyścianowym pozostaje wciąż duży udział pracy ręcznej.

 - I to jest właśnie czynnikiem poważnie ograniczającym produktywność frontów wydobywczych obserwując prace ścian w polskim górnictwie węglowym. Na świecie ze względu na odmienne warunki geologiczno-górnicze, odmienny sposób utrzymywania chodników przyścianowych, brak nachyleń, nieprowadzenie ścian w warunkach zaburzeń geologicznych, funkcjonują ściany o bardzo wysokim stopniu automatyzacji, ale również nie są one w pełni automatyczne – tłumaczy dalej dr inż. Jacek Korski.

 - W naturalny sposób jest do tego rodzaju działań predystynowana LW Bogdanka - zauważa.

 - Mam wrażenie, że menadżerowie z Bogdanki zachowują w tym względzie dużą ostrożność i rozwagę, testują poszczególne elementy. Mają doświadczenie ze zautomatyzowanymi, lecz również nie w pełni automatycznymi kompleksami strugowymi i pewnego rodzaju ograniczeniami, z jakimi wiązało się prowadzenie tych ścian. Próbować należy, ale z dużą rozwagą – podkreśla.

- Poza tym – jak dodaje – zawsze trzeba wcześniej usiąść do stołu i przedyskutować każde rozwiązanie, czy jest realne i wykonalne, a czym nie warto zaprzątać sobie głowy.

Wracając zaś do sprawy dawnej kopalni Jan przyznaje, że pół wieku temu automatyzacja była również modną ideą. Wiele procesów było jednak trudnych do zautomatyzowania.

 - System ścianowy gruntowanie przekonstruowano od strony mechanicznej, pojawił się pierwszy kombajn z dwoma organami urabiającymi, z możliwością przycinania półki przystropowej. Opracowano sterowanie elektrohydrauliczne obudową zmechanizowaną. Postęp mechanizacji ścian jeszcze bez automatyki przynosił dobre efekty, lecz koniec końców zaniechano korzystania z tych rozwiązań stwierdzając, że po co zaprzątać sobie tym głowy, skoro można uzyskać lepsze efekty prostszą metodą? Dziś również możemy zadać sobie pytanie, czy wykorzystaliśmy aby wszystkie środki do utrzymania lub zwiększenia dobowego wydobycia ze ścian poprzez poprawę organizacji pracy lub doskonalenie technik – podsumowuje dr inż. Jacek Korski.

Na temat automatycznych ścian w polskim kopalniach dyskutowano podczas tegorocznej XXXIII Szkoły Eksploatacji Podziemnej w Krakowie.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.