Kopalnia w gotowości na przerwę świąteczną
fot: Jarosław Galusek
Choć kopalnia stwarza pozory uśpionej, to w czasie świąt setki osób muszą czuwać nad jej bezpieczeństwem
fot: Jarosław Galusek
– Nasza praca wygląda identycznie przez 365 dni w roku, niezależnie czy jest to Wigilia, Sylwester czy Nowy Rok. Dyżur świąteczny różni się jedynie tym, że w święta załogi kopalń pracują w okrojonym stanie – wyjaśnia.
Z reguły dyżur świąteczny jest spokojniejszy, na stacji panuje mniejszy ruch, nie odbywają się ćwiczenia. Można sobie nawet pozwolić na oglądanie telewizji. Bywa też odwrotnie, gdy trzeba interwencyjnie wyjechać do kopalni, żeby uzupełnić jej własną załogę w trakcie niespodziewanych akcji.
– Mnie samemu zdarzyło się zjeżdżać pod ziemię do akcji w Sylwestra i w pierwszy dzień Nowego Roku – wspomina Jerzyk.
Święta z telefonem przy uchu
Praca kopalni w czasie świąt odbiega od tego, co dzieje się tu w dni powszednie.
– Kopalnia jest uśpiona, ale czujna. Nie ma żadnych robót górniczych i eksploatacji, nie drąży się chodników i nie wykonuje ważnych robót szybowych. W dni wolne od pracy organizujemy dyżury na wszystkich zmianach, odbywa się ewentualne pompowanie wody i kontrole rejonów – tłumaczy Roman Walter, dyrektor kopalni „Sośnica-Makoszowy”.
Dyrektor wyjaśnia, że przed wolnymi od pracy dniami kierownik działu robót górniczych dopilnowuje zabezpieczenia ścian oraz ustala warunki ich ponownego uruchomienia.
Dział energomechaniczny jest zobowiązany do zabezpieczenia podstawowych obiektów zakładu, wyłączenia spod napięcia urządzeń energetycznych zasilających kopalnię. Sztygarzy oddziałowi – kierownicy oddziałów, kontrolują sprzęt przeciwpożarowy i usuwają ewentualne braki przed dniami wolnymi. Każdy sztygar zmianowy kopalni lub firmy obcej, zatrudnionej na ostatniej przedświątecznej zmianie, musi skontrolować podległy rejon, a kontrolę potwierdzić pisemnym raportem. W przypadku jakiegokolwiek zagrożenia czy awarii, należy bezwzględnie powiadomić kierownika ruchu zakładu górniczego.
– Całe święta spędzam z telefonem przy uchu. Cóż, taka praca – mówi Walter.
W kopalni „Sośnica-Makoszowy” w wigilię i pierwszy dzień świąt dyżurować będzie około 500 osób. To ósma część stanu załogi dołowej.
Na dyspozytorni kopalni dyżur pełniony jest non stop. Marian Morawiec, dyspozytor z jastrzębskiej „Zofiówki”, opowiada, że na zmianie musi być dyspozytor i druga osoba w randze nadsztygara. Dyżur pełni także dyspozytor metanometrii, stale nadzorujący wskazania czujników. Jeżeli prowadzone są roboty konserwacyjne, sztygarzy przekazują raporty dyspozytorowi, nawet kilka razy na zmianie. W razie jakiegokolwiek zagrożenia, powiadamia się kierownictwo kopalni, a kierownik ruchu zakładu podejmuje decyzję o zawiadomieniu Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego czy ściągnięciu do pracy ludzi, dyżurujących w domach.
– Dyspozytor musi być przez cały czas czujny, to, że w jednej chwili jest spokojnie, nie znaczy, że za moment nie wydarzy się coś niespodziewanego – komentuje dyspozytor.
W tym roku Marian Morawiec pracować będzie w drugi dzień świat i w poświąteczną niedzielę. Oprócz niego, w „Zofiówce” pracuje 3 etatowych dyspozytorów. Świąteczne dyżury może pełnić także 20 nadsztygarów górniczych, którzy zaliczyli odpowiedni kurs.
Świąteczne akcenty
W dyspozytorni „Zofiówki” Boże Narodzenie zawsze wita choinka. W CSRG także pamięta się o świątecznej atmosferze, którą przypomina żywe drzewko. W Wigilię ratownicy dzielą się opłatkiem i jedzą wspólnie kolację, na którą każdy przynosi z domu jakąś potrawę.
– To bywa ciekawe, bo w CSRG pracują ludzie z różnych rejonów Polski, w których kultywuje się różne zwyczaje kulinarne – opowiada Zenon Jerzyk.
Inaczej jest w kopalni „Sośnica-Makoszowy”.
– Odkąd jestem dyrektorem tej kopalni, wyeliminowałem wszelkie spotkania towarzyskie z okazji świąt czy Dnia Kobiet. Kopalnia świętuje tylko przez jeden dzień w roku – 4 grudnia. Inne dni to dni robocze – mówi Roman Walter.