Kopalnia Soli w Wieliczce zaprasza na majówkę

Weimar komora wieliczka kopalnia pl

fot: KS Wieliczka

Coraz modniejsze wśród młodzieży stają się zaręczyny w wielickiej kopalni: komora Weimar 110 m pod ziemią wabi zakochanych nastrojowym światłem i muzyką

fot: KS Wieliczka

Długi weekend majowy będzie można spędzić w Wieliczce. Jak dowiedział się nettg.pl z oferty turystycznej dyrekcji Kopalni Soli, w dniach od 1 do 3 maja na zwiedzających czeka „Odkrywanie Solilandii”.

Bajkowy świat „Solilandii”, ukryty w podziemiach wielickiej kopalni, proponuje niezapomniane wrażenia. Co istotne rozwija wyobraźnię dzieci, wrażliwość na piękno otoczenia oraz kreatywność poprzez aktywne uczestnictwo w zabawach i rozwiązywaniu przygotowanych dla nich zadań. W programie imprez m.in. spotkanie ze Skarbnikiem i Soliludkiem oraz poszukiwanie elementów ze świata baśni.

Oferta „Odkrywamy Solilandię” zyskała uznanie w branży turystycznej. Dyrekcja kopalni informuje, że Trasa Turystyczna za baśniowy program zwiedzania została wyróżniona prestiżową nagrodą „Odys 2006 – Odkrywanie Solilandii”. Określono ją mianem „najlepszej oferty własnej w turystyce młodzieżowej”. Oferta została również „najlepszym produktem turystycznym” w IV edycji konkursu Polskiej Organizacji Turystycznej. - Mamy nadzieję, że w trakcie majowego weekendu potwierdzimy walory naszych propozycji turystycznych – taką opinię usłyszeliśmy w Biurze Promocji Kopalni Soli w Wieliczce.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.