Kopalnia „Jankowice”: Ratownicy pracowali po 12 godzin na dobę

O akcji gaszenia pożaru w kopalni „Jankowice”, która w poniedzałek 5 lipca o godz. 14. zakończyła się powodzeniem, portalowi nettg.pl opowiada ratownik górniczy Andrzej Mandrysz z kopalni "Jankowice".

 

- W akcji gaszenia pożaru brały udział zastępy ratownicze z kilku kopalnianych stacji. Pracowaliśmy bardzo ciężko, po 12 godzin na dobę. Najciężej było przez pierwsze dwa dni, gdy trzeba było przyrządy pomiarowe doprowadzić do centrum ognia. Chodziło o to, by można było właściwie odczytać pomiary gazów. Bardzo ważne było stawianie tam wentylacyjnych od tej strony, gdzie nie leci strumień powietrza. Jak tylko postawiliśmy tamy i tak zwane korki, to sytuacja się unormowała. Jeśli chodzi o te korki, to stawia się tamę z obu stron wyrobiska i wtłacza się do środka substancje, mieszanki chemiczne. Wtedy tworzy się szczelny korek, bez możliwości dopływu powietrza. No i dochodzi do samoistnego zgaszenia pożaru. Do tych tak zwanych korków trzeba było wrzucić około 500 worków ze środkami chemicznymi na dobę. To wymagało ogromnego wysiłku. W poniedziałek o czternastej godzinie pożar został całkowicie ugaszony, więc wracamy do swoich normalnych zajęć – relacjonuje Andrzej Mandrysz (niedawno pisaliśmy w nettg.pl o jego wyprawie wysokogórskiej na Alaskę, gdzie wraz z kolegami z Jastrzębskiego Klubu Wysokogórskiego zdobył Mount McKinley).

 

Czytaj też:
Pożar endogeniczny w kopalni „Jankowice”

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.