Kopalnia „Guido” hucznie obchodziła trzecie urodziny

Guido wozki AZ

fot: Anna Zych

Dużym powodzeniem cieszyło się zwiedzanie podziemi w mroku, z użyciem własnej lampy górniczej

fot: Anna Zych

W trakcie imprezy fetującej 3. urodziny Zabytkowej Kopalni Węgla Kamiennego „Guido” w Zabrzu, dużym powodzeniem cieszyło się zwiedzanie podziemi w mroku, z użyciem własnej lampy górniczej.

Jak poinformował portal nettg.pl Tomasz Masoń, kierownik Działu Promocji „Guido”, była to nowa formuła zwiedzania tego zabytkowego zakładu na poziomie 320. - Teraz turyści odwiedzający kopalnię będą mieli do wyboru, albo tradycyjne zwiedzanie z użyciem oświetlenia przemysłowego, albo też korzystanie z własnych lamp górniczych – przedstawia nowy pomysł kierownictwa kopalni wspomniany Masoń.

W trakcie hucznej imprezy urodzinowej „Guido” koncertowała „Kapela ze Wsi Warszawa” z aranżacjami DJ, ponadto mieliśmy muzyczne widowisko plenerowe na chór i orkiestrę – Carl Orff „Carmina Burana” oraz efektowne wizualizacje. - Dodatkowe atrakcje zapewniła nam natura. W trakcie jednego z koncertów mieliśmy wyładowania, na niebie pokazały się pioruny. Na szczęście nie padało – dodaje kierownik Masoń.

W trakcie imprezy rocznicowej sprzedawano cegiełki w cenie 5 zł. Dochód z tej akcji charytatywnej zostanie przekazany na rzecz schroniska dla zwierząt w Zabrzu-Biskupicach.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.