Kopalnia Budryk: LiderJedności\" posądzony o matactwo

Budryk strajk Gal 04

fot: Jarosław Galusek

Wiesław Wójtowicz, lider związkowy, podczas strajku w kopalni Budryk

fot: Jarosław Galusek

Prokuratura w Mikołowie wszczęła śledztwo w sprawie nakłaniania świadka do składania fałszywych zeznań przed sądem pracy, który ma ocenić zasadność zwolnienia związkowca po strajku w kopalni Budryk. Dowodem ma być ukryte nagranie.

Wiesław Wójtowicz, lider związku \"Jedność Pracowników\" miał nakłaniać jednego z młodszych górników, by ten kłamał przed sądem na jego korzyść. \"Dziennik Zachodni\" opublikował na swojej stronie internetowej fragment nagrania, na którym słychać,  jak związkowiec - organizator strajku w trzydziestominutowej rozmowie przed rozprawą w mikołowskim sądzie pracy instruuje górnika, który był świadkiem zdarzenia, jak ma zeznawać podczas procesu: \"Nie widziałeś, żebym ja uderzył Maśkę. (...) Bo mnie pogrzebiesz! (...) Ich świadkowie się posypali i teraz wszystko zależy od waszych zeznań. Jeżeli wy powiecie coś niekorzystnego, to lepiej powiedzieć: nie pamiętam\".
Wójtowicz został wyrzucony z pracy m.in. za to, że zdaniem pracodawcy pobił podczas strajku, w trakcie szarpaniny przy bramie kopalni, nadsztygara Wiesława Maśkę.

Wójtowicz, któremu dziennikarze \"DZ\" odtworzyli nagranie najpierw przyznał, że głos na taśmie jest podobny do jego własnego, jednak potem kategorycznie zaprzeczył:  - To nie jestem ja i nigdy takie rozmowy z górnikami nie miały miejsca - napisał \"DZ\". Dyktafon z nagraniem rozmowy do siedziby Jastrzębskiej Spółki Węglowej przyniósł górnik, który oświadczył na piśmie, że osoba, z którą rozmawiał podczas nagrania, to szef \"Jedności\".

- Jeśli ktoś zachęca świadka do składania fałszywych zeznań, to mamy do czynienia z klasycznym przykładem mataczenia - ocenił Krzysztof Zawała, rzecznik Sądu Okręgowego w Katowicach. Mikołowska prokuratura rejonowa przyjęła nagranie jako dowód wskazujący na popełnienie przestępstwa.

Wójtowicz broni się, że oskarżenie jest zemstą:  - To odpowiedź na nasze doniesienie o składanie fałszywych zeznań przez kierownictwo kopalni - twierdzi i dodaje, że skierowanie sprawy do prokuratury jest farsą.

Nagraniem zajmują się teraz mikołowscy prokuratorzy. - Wszczęliśmy śledztwo i przesłuchujemy pierwszych świadków - mówi Krzysztof Zacharyasz, prokurator rejonowy w Mikołowie. - Sprawa nie wydaje się trudna, więc pierwsze zarzuty powinny zostać postawione w ciągu dwóch miesiący. Jeśli zainteresowane osoby nie będą się przyznawały do swoich głosów, to zlecimy badanie fonoskopijne - dodaje mikołowski prokurator.

Za nakłanianie do składania fałszywych zeznań grozi kara do trzech lat więzienia.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Wiemy, które kopalnie fedrują najwięcej. Na podium dwa śląskie zakłady

Fundacja Instrat opublikowała najnowsze dane dotyczące wydobycia przez kopalnie węgla kamiennego w Polsce. Liderem produkcji niezmiennie jest Bogdanka, na drugim i trzecim miejscu uplasowały się śląskie zakłady.

Powstanie tablica upamiętniająca internowanych w Zabrzu-Zaborzu. „Zadbamy o pamięć osób, którym zawdzięczamy wolność"

Jak poinformowała śląsko-dąbrowska "Solidarność", przy bramie prowadzącej do Zakładu Karnego w Zabrzu umieszczona zostanie tablica upamiętniająca osoby internowane po wprowadzeniu stanu wojennego w grudniu 1981 roku. 

Jak Konopnicka odwiedziła hutę, a Żeromski dąbrowskich górników

Przemysłowa Dąbrowa Górnicza kryje wiele literackich tajemnic. W mieście, gdzie przed 100 laty dominowało hutnictwo i górnictwo, regularnie bywali literaci, muzycy czy politycy

Autonomiczne ściany w kopalniach. Najpierw wielkie obietnice, potem likwidacja spółki

Pisałem niedawno o kopalni Jan, czyli pierwszej zautomatyzowanej kopalni węgla kamiennego w Polsce. Kiedyś dużo się o niej mówiło, a ja, ucząc się pilotażu szybowca, zobaczyłem ją z powietrza gdzieś na początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku.