Koniec państwowych pieniędzy na sport wyczynowy?
fot: Jarosław Galusek
Siatkarze „Jastrzębskiego Węgla” mogą stracić ważnego sponsora
fot: Jarosław Galusek
- I na pewno tak się stanie - komentuje Sławomir Kozłowski, prezes Jastrzębskiego Węgla, który jest w naszym regionie najbardziej jaskrawym przykładem wspierania sportu przez państwo. Sponsorem strategicznym klubu jest bowiem Jastrzębska Spółka Węglowa SA.
- Trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że taka decyzja będzie miała bardzo poważne konsekwencje, nie tylko dla lokalnych społeczności, ale i dla całego polskiego sportu. Jak młodzież nie będzie miała odpowiednich wzorców, to przestanie się interesować sportem, bo nie będzie miała motywacji - uzasadnia prezes Kozłowski.
Minister sportu na łamach „PS” przytacza inne argumenty. - Co dobrego dla polskiego sportu wynika z tego, że jeden czy drugi klub za grube pieniądze zatrudnia kilkunastu obcokrajowców? Gwiazdor przyjedzie do Polski, weźmie milion złotych i już go nie ma. Gdzie zysk dla polskiego sportu - pyta Mirosław Drzewiecki. - Jeśli firmy państwowe chcą reklamować się poprzez sport, niech wspomagają poszczególne federacje. Mogą finansować szkolenie młodzieży. Niech nawet reklamują się poprzez wspieranie całych lig - dodaje.
Zapowiadany koniec finansowania sportu przez państwowe firmy, to nie tylko problem Jastrzębskiego Węgla. JSW SA wspiera także piłkarzy GKS-u Jastrzębie. GKS Katowice, Rozwój Katowice czy hokejowy Naprzód Janów korzystają z pomocy Katowickiego Holdingu Węglowego. Kluby w naszym regionie wspierają także poszczególne kopalnie.
PGE KWB Bełchatów sponsoruje aż dwie drużyny, grające na najwyższym poziomie: piąty zespół Orange Ekstraklasy - GKS Bełchatów oraz tamtejszą Skrę, która od czterech lat regularnie zdobywa mistrzostwo Polski w siatkówce mężczyzn. Zdegradowane za udział w aferze korupcyjnej do I ligi Zagłębie Lubin pewnie nie zdobyłoby tytułu mistrza Polski w sezonie 2006/07, gdyby nie pieniądze KGHM Polska Miedź SA. Lubelski Węgiel „Bogdanka” jest sponsorem Górnika Łęczna, Energa - hokeistów Stoczniowca Gdańsk, a koncern paliwowy Lotos - żużlowców Wybrzeża.
- Musimy mieć pewność, że to finansowanie nie było podyktowane decyzją polityczną i odbywało się na zdrowych zasadach rynkowych, w ramach których działają spółki prywatne. Musimy pamiętać, że to są pieniądze podatników - kwituje minister sportu Mirosław Drzewiecki.