Konflikt Rosji z Ukrainą może wywołać szok gospodarczy

fot: Tomasz Rzeczycki

Zielonogórski oddział PGNiG 71 proc. wydobywanej ropy naftowej przewozi transportem kolejowym. Na zdjęciu - ekspedyt PGNiG Barnówko

fot: Tomasz Rzeczycki

- Konflikt Rosji z Ukrainą może wywołać szok o charakterze stagflacyjnym - czyli działać w kierunku utrzymywania się podwyższonej inflacji oraz negatywnie wpływać na wzrost gospodarczy - powiedział główny ekonomista banku PKO BP Piotr Bujak.

- Agresywne działania Rosji w stosunku do Ukrainy będą odbijać się na polskiej gospodarce przede wszystkim za pośrednictwem kanału rynkowego. Chodzi o wzrost cen ropy, gazu ziemnego i innych surowców, zwłaszcza metali, gdzie rola Ukrainy dla światowego rynku jest istotna. Do tego dochodzi wzrost cen produktów rolnych, szczególnie zbóż - bez dostaw z obu krajów, Ukrainy i Rosji, mielibyśmy do czynienia z istotnym wzrostem cen. To podsyciłoby presję inflacyjną, która już jest silna w całej Europie, w tym Polsce - powiedział główny ekonomista banku PKO BP Piotr Bujak.

Według danych GUS, inflacja w Polsce w styczniu wyniosła 9,2 proc. Z kolei inflacja HICP w strefie euro w styczniu wyniosła 5,1 proc.

Dodatkowo - zdaniem Piotra Bujaka - konflikt Rosji z Ukrainą może doprowadzić do wzrostu awersji do ryzyka, czyli do wychodzenia inwestorów globalnych z aktywów, które uznają za ryzykowne. Ze względu na bliskość geograficzną Polski i Ukrainy, taka niechęć do ryzyka mogłaby negatywnie odbić się na złotym, co także prowadziłoby do utrzymania się wysokiej inflacji.

Jednak - zdaniem ekonomisty PKO BP - najbardziej szkodliwa dla polskiej gospodarki mogłaby być silna eskalacja konfliktu, która prowadziłaby do przerwania dostaw surowców z obu tych krajów. Ich rola w dostawach surowców jest bowiem znacząca.

- Przykładem metalu, którego produkcja w Rosji jest znacząca, jest pallad. Z Rosji pochodzi ok. 30 proc. produkcji światowej. Ten metal ma duże znaczenie dla branży motoryzacyjnej. Z kolei Ukraina ma duże znaczenie na rynku rud żelaza i stali. Poza tym oba kraje mają bardzo duże znaczenie na rynku produktów żywnościowych - Rosja i Ukraina są w pierwszej trójce największych dostawców pszenicy na światowy rynek - powiedział Piotr Bujak.

Sytuacja, w której doszłoby do przerwania dostaw, stanowiłaby dla gospodarki potężny problem.

- Gdyby konflikt przebiegał tak gwałtownie, że doszłoby do przerwania dostaw części surowców i towarów, to efekt cenowy mógłby być jeszcze silniejszy. Tego typu zaburzenia, o dużej sile, mają charakter negatywnego szoku podażowego i oddziałują negatywnie na perspektywy wzrostu - ocenił główny ekonomista PKO BP.

I choć - jego zdaniem - z czasem moglibyśmy brakujące surowce energetyczne, takie jak ropa naftowa, zastąpić dostawami z innych źródeł, to jednak gospodarka, zarówno polska, jak i światowa, poważnie by ucierpiała.

- Wpływ obu krajów na rynek światowy jest duży, są one eksporterem różnych surowców, zaczynając od energetycznych po rolne. Dlatego właśnie konflikt Ukrainy i Rosji może wywołać szok o charakterze stagflacyjnym, a więc jednocześnie działać na utrzymanie się wysokiej inflacji i negatywnie wpływać na wzrost gospodarczy - ocenił Piotr Bujak.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Polska idzie po suwerenność amunicyjną. PGZ podsumowuje pierwszy rok budowy trzech fabryk 155 mm

Polska Grupa Zbrojeniowa (PGZ) zamknęła pierwszy rok realizacji strategicznego programu budowy trzech fabryk amunicji artyleryjskiej 155 mm. Przedstawiono postępy inwestycji w czterech spółkach domeny amunicyjnej oraz harmonogram osiągnięcia pełnej suwerenności produkcyjnej do końca 2028 roku.

Kolejny etap strategicznej modernizacji huty

Oddział ArcelorMittal Poland w Krakowie wchodzi w kolejny etap strategicznej modernizacji. Po wyłączeniu części instalacji produkcyjnych spółka pracuje nad tym, by zwiększyć efektywność logistyki i transportu. Jednym z kluczowych elementów tych zmian jest przebudowa infrastruktury kolejowej, która odgrywa fundamentalną rolę w logistyce wsadu dla walcowni gorącej i walcowni zimnej. 

1616666255 1615887806 stacje energi

Europejczycy chętniej kupują auta na prąd

W Europie sprzedaż samochodów elektrycznych rośnie i jest już większa niż benzynowych. W Polsce elektryki sprzedają się w tym roku słabiej z powodu braku dopłat - czytamy w czwartkowej "Rzeczpospolitej".

Polski elektryk z Jaworzna w 2029 roku. Są nowe informacje

Polski samochód elektryczny ma wyjechać z fabryki w Jaworznie w 2029 roku – powtórzył prezes ElectroMobility Poland. Przekazał też nowe informacje o inwestycji.