Konferencja: górnictwo a samorządy, czyli relacje sensowne

Uszko marek wiceprezes MD

fot: Maciej Dorosiński

Odnosząc się do eksploatacji pod Bytomiem wiceprezes Marek Uszko podkreślał, że była ona prowadzona zgodnie z koncesją, zgodnie z planem ruchu, zaś towarzyszące jej wpływy nie przekraczały projektowanych wielkości, co potwierdziły inspekcje OUG i WUG

fot: Maciej Dorosiński

Stosunki między górnictwem i samorządami są grą, która musi być prowadzona według dobrych reguł, zatem w której nie może być szulerów. I to państwo powinno być arbitrem, strzegącym czystych reguł w tej grze.

 

Taki pogląd w trakcie dzisiejszej konferencji Górnictwo 2011 w Katowicach przedstawił prof. Andrzej Barczak z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach. W nurcie dyskusji poświęconej trudnym doświadczeniom i dobrym praktykom w relacjach górnictwa z samorządem lokalnym profesor mówił:

 

- Między firmami górniczymi, a samorządami lokalnymi jest konflikt interesów. A ponieważ Polska jest krajem scentralizowanym dlatego siła samorządów jest za mała w stosunku do odpowiedzialności za działania na swoim terytorium. Samorządy szukają środków, aby poprawić byt swoich mieszkańców. Mimo wszystko problem konfliktu stron można jednak rozsądnie rozwiązać - argumentował prof. Andrzej Barczak.

 

Samorządowe spojrzenie na koegzystencję stron manifestowali głównie prezydenci Bytomia i Świętochłowic - Piotr Koj i Dawid Kostempski. Ten drugi z szerszej także perspektywy Górnośląskiego Związku Metropolitalnego.

 

- W Bytomiu gołym okiem widać, że górnicza eksploatacja, to tak naprawdę upadek miasta. Mamy tereny, które w następstwie wydobycia obniżyły się o 35 metrów. I takich miejsc jest mnóstwo. Dramat miasta objawia się w różnych elementach, z których najdotkliwszy, to utrata przez część mieszkańców dorobku życia. Wstrząsy mają miejsce nawet tam, gdzie zaprzestano już eksploatacji. Zobaczcie budynki, które nie są już nią bezpośrednio objęte, a jednak nadal pękają. I my z tym problemem zostaliśmy sami. Od wielu lat samorząd musi zmagać się z tą spuścizną - skarżył się prezydent Koj.

 

- Mieszkańców Bytomia, Rudy Śląskiej, czy Jaworzna nie interesują globalne problemy branży wydobywczej, ale to, co dzieje się w ich dzielnicy, na ich ulicy i osiedlu, gdzie na co dzień żyją. Odpowiedzialności wymagają od włodarzy, których wybierają co cztery lata. Dlatego tak niezwykle ważna jest postawa społecznej odpowiedzialności biznesu za to, co dzieje się w górnictwie i wokół niego. Przerzucamy się między spółkami węglowymi, a samorządami, kto więcej zyskuje na eksploatacji węgla. Te relacje między stronami nie są dziś poprawne. Zmiana tej sytuacji wiedzie przez dialog przy zaangażowaniu władz państwa - argumentował Kostempski.

 

Górniczy przedsiębiorcy nie wypominali samorządowym partnerom płynących z ich firm do gmin profitów, niemniej przypominali, że są to niemałe pieniądze. Marek Uszko, wiceprezes Kompani Węglowej - firmy, której 15 kopalń prowadzi eksploatację na terenie 49 gmin - przypomniał, że tylko na likwidowanie szkód górniczych przeznacza ona przeszło 200 mln złotych rocznie. Wiceprezes Katowickiego Holdingu Węglowego, Mariusz Wilkosz stwierdził, że jego firma na naprawę szkód przeznaczyła w ubiegłym roku 24 mln złotych, w tym ta kwota dojdzie już do około 30 mln, natomiast w przyszłym może sięgnąć nawet 55 mln złotych.

 

- Ruch Wujek w całości fedruje na podsadzkę. Jeszcze w tym roku w ten system eksploatacji przypuszczalnie wejdzie kopalnia Murcki-Staszic. Jest on przyjaźniejszy dla powierzchni, ale jednocześnie bardziej kosztowny. I jako taki łączy się z możliwością redukcji wydobycia. Próbujemy przerzucać je bliżej południowych granic naszej firmy. Jednym z podstawowych punktów strategii spółki jest eksploatacja pokładów w rejonie lasów murckowskich i jeszcze bardziej na południe, a więc pod terenami mniej zurbanizowanymi, zatem i mniej wrażliwymi społecznie - informował Wilkosz.

 

Odnosząc się do eksploatacji pod Bytomiem wiceprezes Marek Uszko podkreślał, że była ona prowadzona zgodnie z koncesją, zgodnie z planem ruchu, zaś towarzyszące jej wpływy nie przekraczały projektowanych wielkości, co potwierdziły inspekcje OUG i WUG.

 

- Działalności górniczej towarzyszą szkody na powierzchni, bo nie ma jeszcze systemu, który ich nie powoduje. Tym bardziej, że prowadzimy eksploatację na tych samych obszarach, gdzie trwa ona od 100 i więcej lat. Zatem ta na 300, na 500 metrach dzisiaj jest odbierana kolejnymi pokładami z poziomów na 800 i na 1000 metrów, co powoduje sumowanie wpływów. Przykładem takiego zjawiska jest Bytom i tamtejsza dzielnica Karb, gdzie wydobycie w kilkunastu pokładach spowodowało od lat sześćdziesiątych obniżenie terenów o 16 metrów. Niestety, po raz pierwszy nie sprawdziły się stosowane od dziesięcioleci ekspertyzy, dotyczące stanu budynków na powierzchni - tłumaczył wiceprezes Marek Uszko, zapowiadając zastosowanie odmiennych metod tego rodzaju badań.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

115 lat po pierwszym węglu. Piekarska biblioteka szuka zdjęć z kopalni Andaluzja

Miejska Biblioteka Publiczna w Piekarach Śląskich zaprasza mieszkańców do przekazywania fotografii związanych z kopalnią Andaluzja. Wystawa, planowana w Izbie Regionalnej w okolicach Barbórki, ma upamiętnić 115 lat od rozpoczęcia wydobycia w jednym z najważniejszych zakładów pracy w historii miasta.

Oczujnikują transporty węgla, hałdę i kopalnię. Zbadają zjawisko pylenia

Projekt Respira koncentruje się wokół problemu emisji pyłu powstającego podczas transportu, składowania oraz załadunku węgla. Ma na celu przeprowadzenie pomiarów w naturalnym środowisku, zebranie odpowiednich informacji i stworzenie systemu do predykcji zapylenia wokół miejsc generowania pyłu z wykorzystaniem najnowszych rozwiązań. 

Broda na szychcie? Uważaj, to może cię słono kosztować

Nawet dobra maska może nie chronić tak, jak powinna, jeśli nie przylega szczelnie do twarzy. Problemem może być zarost, który tworzy drobne nieszczelności i osłabia ochronę przed zanieczyszczeniami powietrza. Przypadający 19 października Dzień bez Brody to dobry moment, by przypomnieć, że w niektórych zawodach zarost ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa - informuje Centralny Instytut Ochrony Pracy-PIB.

Grzegorz Gogolok z WUG z Nagrodą Głównego Inspektora Pracy im. Haliny Krahelskiej

Grzegorz Gogolok, dyrektor Departamentu Energomechanicznego i Infrastruktury Podstawowej w Wyższym Urzędzie Górniczym, otrzymał Nagrodę Głównego Inspektora Pracy im. Haliny Krahelskiej. Uroczystość wręczenia wyróżnień odbyła się 13 października 2026 r. w Sali Kolumnowej Sejmu RP.