Komputer niczym broń

COIG jest pełnoprawnym graczem na rynku światowym zapewniając polskiemu górnictwu światowe rozwiązania informatyczne.

Eksperci z Centralnego Ośrodka Informatyki Górnictwa spotkali się w piątek w Wiśle, by radzić o kierunkach rozwoju i strategii firmy.
Uczestnicy seminarium mieli m.in. okazję poznać bliżej zasady funkcjonowania systemu Mdok. Służy on do sprawnego realizowania elektronicznego obiegu dokumentów.
W instytucjach i firmach stawiających sobie wysokie wymagania w zakresie efektywnego zarządzania Mdok jest nieodzownym narzędziem systematyzującym prace i ułatwiającym komunikację.

O działalności Centrum Przetwarzania Danych opowiadał Romuald Gacka, dyrektor techniczny COIG-u.

- Bezpieczeństwo danych prywatnych klienta to nasz priorytet. Z komputerami jest podobnie jak z bronią palną. Lepiej się nią nie posługiwać bez przeszkolenia, dla własnego dobra. Dlatego szkoleń nigdy nie jest za wiele. Warto podążać za duchem czasu. To lepsze rozwiązanie niż bezwiedne oddawanie swojego komputera w ręce nieznanego użytkownika, który zrobi z nim, co zechce – podkreślił w swym wystąpieniu.

Świat interesuje się obecnie rozwiązaniami informatycznymi opartymi na tzw. architekturze zorientowanej na usługi (SOA). Idea prosta: każdy użytkownik korzysta z portalu korporacyjnego, skąd ma dostęp do tych wszystkich usług, jakie są mu niezbędne (np. aplikacje biznesowe, poczta elektroniczna, systemy informowania, internet, intranet, bazy wiedzy, itd.), same zaś usługi komunikują się z sobą nie bezpośrednio, lecz przez jedno medium komunikacyjne zwane szyną integracyjną. Dla aplikacji biznesowych oznacza to, że nie mogą być wielkimi, hermetycznymi molochami, lecz odpowiednio zdekomponowanymi „cegiełkami”, i to niekoniecznie jednego dostawcy, z których można swobodnie budować mur wsparcia własnego biznesu. Takie podejście gwarantuje ochronę poniesionych inwestycji i płynne zarządzanie zmianami oraz otwartość systemu informatycznego na wielość stosowanych rozwiązań. Tak więc SOA to po raz pierwszy rynek odbiorcy a nie dostawcy – zaznaczono w dyskusji.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem. 

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.

Jerzy Markowski: „Nie obawiam się o perspektywy dla węgla”

Kredyt z Banku Światowego na restrukturyzację górnictwa, zadłużenie spółki węglowej wobec gminy Bytom, przyszłość węgla i uczniów szkół górniczych. O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 5 września 1996 roku.

Żyjemy na śladach górnictwa i to się w naszym regionie nie zmieni

Rozmowa z MARTĄ TOMCZOK, prof. dr hab. Uniwersytetu Śląskiego