Kompania Węglowa wdroży program dobrowolnych odjeść za odprawą w 2011r.

Kompania Węglowa jako druga w branży po Katowickim Holdingu Węglowym wprowadzi w 2011 roku program dobrowolnych odejść – ujawnia w czwartek "Rzeczpospolita".

 

"Rzeczpospolita" napisała, iż Zbigniew Madej, rzecznik KW w rozmowie z "Rzeczpospolitą" potwierdził, że zarząd Kompanii będzie rozważał takie rozwiązanie w przyszłym roku, z chwilą tworzenia kopalń zespolonych. Nazajutrz rzecznik KW stanowczo zaprzeczył i zażądał publikacji przez "Rz" sprostowania nieprawdziwychinformacji.

 

Objąłby około tysiąca pracowników, gównie powierzchni. Po scaleniu zakładów górniczych zdublowane etaty administracyjne będą bowiem likwidowane. Według szacunków "Rz" średnia odprawa wyniosłaby ok. 75 tys. zł a cały program kosztowałby ok. 75 mln zł.

 

W Katowickim Holdingu Węglowym, gdzie podobny program już wdrożono planuje się odejścia 260 pracowników kosztem 25 mln zł. Wnioski do końca czerwca złożyło w KHW 130 osób a ponad 20 już odeszło z pracy. Odprawy w KHW w zależności od stanowiska i stażu pracy wynoszą od ok. 50 do 99 tys. zł.

 

Wprowadzenia podobnych rozwiązań nie planuje natomiast Jastrzębska Spółka Węglowa.

 

"Rzeczpospolita" przypomina, że w kopalniach koszty płac to ponad połowa wszystkich kosztów. Rocznie spółki węgla kamiennego wydają na wynagrodzenia ponad 7 mld zł.

 

Czytaj też:

Kompania Węglowa zaprzecza "Rzeczpospolitej": Nie ma planu dobrowolnych odejść za odprawami

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.