Kompania Węglowa: W czwartek wybory do Rady Pracowników

Kompania tabliczka 02 MD

fot: Maciej Dorosiński

Czwartkowe rozmowy odbędą się w siedzibie Kompanii Węglowej SA

fot: Maciej Dorosiński

W czwartek 7 października we wszystkich kopalniach i zakładach Kompanii Węglowej, odbędą się wybory do Rady Pracowników. To druga próba do wyłonienia reprezentacji załogi. Pierwsze wybory, z 3 września 2010 r., uznano za nieważne z powodu niewystarczającej frekwencji.

 

O 7 miejsc w Radzie Pracowników ubiega się 13 kandydatów. Siedmiu z nich to osoby rekomendowane przez związki zawodowe. Każdy z głosujących oddać może siedem głosów. W Kompanii Węglowej wybory do Rady Pracowników organizowane są po raz pierwszy. Nowy skład rady musi zostać wyłoniony w wyborach ze względu na zmiany w ustawie o informowaniu pracowników i przeprowadzaniu z nimi konsultacji.

 

Rada Pracowników jest społecznym ciałem opiniodawczym, mającym w wielu kwestiach szersze uprawnienia niż związki zawodowe. Pracodawca ma obowiązek konsultowania z nią tematów dotyczących swojej działalności i sytuacji ekonomicznej oraz informowania Rady o przewidywanych zmianach struktury zatrudnienia i wszystkich działaniach, które mogą powodować istotne modyfikacje organizacji pracy.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.