Kompania i Muzeum Auschwitz-Birkenau postawiły na dialog

fot: Jarosław Galusek/ARC

Współdziałanie Kompanii Węglowej i Muzeum Auschwitz-Birkenau pozwoli na określenie czynników ryzyka zagrażających poobozowym obiektom

fot: Jarosław Galusek/ARC

Porozmawiajmy. Od przyjęcia takiej propozycji rozpoczyna się łagodzenie najostrzejszych konfliktów. Dalszy rozwój wypadków zależy przede wszystkim od tego, czy strony za wszelką cenę dążą do wykazania swoich racji, czy chodzi im o osiągnięcie kompromisu. Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau oraz Kompania Węglowa w sporze o ewentualne skutki eksploatacji kopalni Piast skorzystały z tego drugiego scenariusza.

- Chcielibyśmy zapewnić, że zarząd Kompanii Węglowej i dyrekcja kopalni Piast, mając świadomość historycznego i edukacyjnego znaczenia Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau, z najwyższą konsekwencją dążyć będą do eliminowania zagrożeń ze strony górnictwa dla tego, bez wątpienia szczególnego dla społeczeństwa polskiego i społeczności międzynarodowej, miejsca pamięci - czytamy w liście sygnowanym podpisem prezes Joanny Strzelec-Łobodzińskiej.

Stanowisko Muzeum tłumaczy Bartosz Bartyzel, z biura prasowego Muzeum:

- Bezpośrednia bliskość kopalń powoduje realne i bezpośrednie zagrożenie wstrząsami górniczymi. Sytuacje takie miały już w przeszłości miejsce. Ze względów oczywistych nie można tutaj mówić o kwestii odszkodowań po ewentualnych wstrząsach. Bezwzględnym priorytetem jest, by nie dopuścić do sytuacji, gdzie wstrząsy będą miały wpływ na dziedzictwo historii. Mam nadzieję, że dotychczasowe rozmowy podjęte z Kompanią Węglową oraz dyrekcją kopalni uświadomiły, z jak ważnym i trudnym tematem musimy się zmierzyć.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.

Jak to było z tym węglem koksowym i dlaczego zamknięto kopalnię Bielszowice? Jacek Korski odpowiada na teorie spiskowe

Bez echa przeszła rezygnacja prezesa JSW S.A. przysłonięta Świętem Zmarłych i wydarzeniami wokół Trybunału Konstytucyjnego. To ostatnie zamieszanie jeszcze potrwa, ale nie będę się na nim skupiał – nawet prawnicy mają tu różne zdania, a ja jestem tylko inżynierem i menedżerem górniczym.

Z Wełnowca na koniec świata. Jak chłopak ze Śląska zarządza gigantyczną kopalnią na pustyni Atakama

Mateusz Moskwa pochodzi z Katowic, wykształcenie zdobywał na krakowskiej AGH, a dziś odpowiada za kluczowe operacje w jednej z największych kopalni miedzi na świecie, należącej do KGHM