Oczywiście wykorzystują i to w ścisłym sensie od 2008 r. (kryzys światowy), a w Polsce wcześniej była argumentacja "nadrabiania zapóźnień". ALE pracownicy już to bardzo wyraźnie przejrzeli. I teraz pora na to, żeby pracokupcom zapodać odpowiednią "narrację". I to się musi stać jak najprędzej.