Te radosne kobiety były skołowane przez swoich mężów, a oni z kolei przez związki. Słyszałem, jak jedna z nich krzyczała wkoło, że przez Zagórowskiego jej córka po szkole nie może znaleźć pracy. Obłęd. Więcej tam było emocji niż myślenia. Ponadto pani Jemioło z ,,solidarności' ' umiejętnie podgrzewała nastroje, m in. strasząc że górnicy mają być zwalniani