Ma premier Kopaczowa rękę do doboru sobie współpracowników. Byle to była baba i już ma kompetencje. W tym jednak przypadku trafiła kulą w płot - nie dość, że pani posłanka w zerowe pojęcie o PR (zresztą o wielu innych sprawach też), to jeszcze zapamiętana jest ze swoich antygórniczych poczynań. Ma zero wiarygodności w środowisku. Chyba, że Kopaczowa założyła, że nie zależy jej na restrukturyzacji. No to wybór jest dobry :)