Wilhelm Kasperlik jest bohaterem wielu anegdot, bo był normalnym człowiekiem. Jako inżynier dopiero tuż przed wybuchem wojny został stażystą na kop. Giesche(ob. Wieczorek) bo polscy inzynierowie byli żle widziani przez niemieckich właścicieli kopalń. Po wojnie był już tylko dyrektorem kopalń: -Jadwiga, skad przeniesiono Go za karę na Rokitnicę, bo zmarł Wincenty Pstrowski, -Rokitnica, -Mikulczyce, gdzie dyrektorską willę przekształcił w istniejące do dziś przedszkole, - Makoszowy, gdzie zaprzyjaźnił się z Edwardem Gierkiem organizując pogrzeby ofiar po wielkim pożarze 28 sierpnia 1958 roku. Ta ostatnia przyjaźn i dobre wyniki Kopalni dały mu pewien parasol ochronny. Jest opowieść o tym jak dyrektorzy kopalń na odprawie u groźnego wiceministra górnictwa Eryka Porąbki (zwanego: Krwawym) skrzętnie notowali. Wyjątkiem był właśnie Wilhelm Kasperlik, który nie notował i patrzył w sufit. Rozgorzał następujący dialog: - Wiluś!Ty nie notujesz? - Nie! - Ty mosz to wszystko w głowie? - Nie, w d..ie! Takich opowiastek o Wilhelmie Kasperliku było wiele.