Zagrożenia w kopalniach nie występują od dziś i ludzie wiedzą jak minimalizować zagrożenie. Tragedie zdarzają się z rutyny, wiary w nieomylność, dążenie do rentowności wszelkim kosztem. Duży % stanowią czynniki, których nie sposób przewidzieć ale górnicy liczą się z zagrożeniem w jakim pracują i mają jego świadomość. Problemem jest rzeczywiście transport ludzi do przodków czy ścian, a co za tym idzie rzeczywisty czas poświęcony ferdowaniu. Tyle tylko, że to nie wina szeregowego górnika.