Panie Bartoszu - to zróbmy tak. Szef obniża Panu wynagrodzenie o 1000zł i mówi że innego wyjścia nie ma, aby uratować Bank. Oczywiście godzi się Pan na to i z uśmiechem przychodzi następnego dnia do pracy. Wszystko dało by się zrozumieć, ale sytuacja obecna to efekt złego zarządzania i złych decyzji z lat wcześniejszych.