Współczuję wdowom, ale nie rozumiem dlaczego po prostu nie pójdą do pracy. Czyżby po śmierci męża były niezdolne do pracy?. Czy po stracie dotychczasowego żywiciela muszą mieć kolejnego w postaci skarbu państwa? Pewnie szybko wydały wszystkie pieniądze otrzymane po śmierci męża (w sumie kilkaset tyś.) I narzekają , że nie mają za co żyć. DO ROBOTY WDOWY.