Zdzisławie,bo ty z nimi rozmawiałeś o czym doskonale wiemy. To że ktoś woli robotę przodkową od zbierania papierów to zrozumiałe bo na Makoszowch ludzie roboty się nie boją. To że dyrekcja nie chce/nie umie zapewnić ciągłości robót na ruchu Makszowy to nie wina ludzi. Załoga się cieszy,że ma robotę w swoim fachu, ale tylko dozór wie ile to nas kosztuje, bo dogadanie się z waszym dozorem jest delikatnie mówiąc uciążliwe. Pewien celebryta musi dzienie snikersa dostawać by ostatnio sie znim dogadać