Komentarz do artykułu:
Mysłowice-Wesoła: 320 m dzieli ratowników od ostatniej lokalizacji zaginionego

On tam został bo nie miał siły się wycofać. Bez picia w atmosferze niezdatnej do życia był od poczatku bez szans. Jego koledzy leża w stanie krytycznym a on spokojnie czeka w lutni. Piontek i Nowak przeżyli zawały skalne ale to jest całkiem inny rodzaj katastrofy górniczej. Chciałoby się napisać, ze 'nadzieja umiera ostatnia', ale bądźmy realistami