Trochę żal mi Romana Łoja, bo nie był ciołkiem ani typowym górniczym prezesem, wyrastał ponad i ma ogromne zasługi dla KHW. Niestety w sprawie Kazimierza-Juliusza popełnił niewybaczalne błędy: 1. brak nadzoru 2. fatalna komunikacja w ostatnich dniach. Doprowadziły do niepotrzebnej eskalacji napięcia. Nie wolno ograniczać się do wyników, dobry menedżer musi być też psychologiem społecznym. Język Łoja przypominał niestety średniego Balcerowicza. Dogmatyzm i aroganckie "sorry, taki mamy kapitalizm"