Czy wśród osób które tam były są jeszcze osoby które potrafią racjonalnie spojrzeć na sytuację? Jak można żądać aby spłacili dług aby potem na spokojnie można zlikwidować zakład? Już pomijam fakt, że z osób które tam przyjechały to pojęcie prawa jest nieznane (jak można żądać od innego podmiotu który nie jest pracodawcą aby wypłacił im wynagrodzenia), ale te osoby chyba nadal żyją w innym ustroju.